Uwaga!

sobota, 7 czerwca 2014

Chapter 31 part II




Sen o Tomku i Dorotce, zmienił się w koszmar wspomnień. Tamte zdarzenie sprawiło, że drżałam ze strachu. Pociły mi się oczy. Serce niemiłosiernie przyspieszyło. Otworzyłam nagle oczy.
- Studnia. - wyszeptałam."Mała włożyła chleb pod pachę i żwawym ruchem skierowała się w stronę studni - tam gdzie miała na nią czekać mama." Poderwałam się z łóżka na równe nogi , podbiegając do stołu. Po drodze staranowałam lezącego na podłodze w postaci wilka - Nussa.
- Ał. - jęknął, zmieniając się w człowieka , tym samym od razu łapiąc się za ramię.
- Nie ma za co. - odpowiedziałam , śmiejąc się. Uruchomiłam laptopa.
- Co jest? - chłopak wstał , podchodząc do mnie.
- Wszystko ma sens... - pokręciłam głową w zdumieniu. - Rozumiesz? Wszystko się łączy w jedną całość. Odpowiadaj mi teraz na pytania Nuss. Jaki jest nasz cel?
- Złamanie zaklęcia rzecz jasna. - odparł.Wyciągnęłam kartkę zapisując u jej góry zdanie.
- Co musimy zrobić?
- Znaleźć potrzebne amulety.
Pokiwałam głową.Zalogowałam się na laptopie.
- Jak musimy złamać klątwę? - westchnęłam , przecierając oko.
- Należy je umieścić w Zagubionym Kręgu.
- Wiemy co to jest? - zapytałam.
- Wiemy , że znajduje się na Madagarkarze... - Nuss podrapał się po głowie. Wypuściłam powietrze.
- Co ma nad nami kontrolę? - uśmiechnęłam się półgębkiem.
- Mroczny Płomień... - warknął brunet.
- Skąd pochodziła Doni? - zacisnęłam ręce w pięści.
- Stado z Manchesteru.....
Zrobiłam schemat na kartce. Na samym środku umieściłam jedno z najważniejszych wydarzeń - powstanie Błękitnokrwistych. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Co ci to przypomina? - ukazałam moje dzieło chłopakowi.
- Krąg....










Oczami Edith

 
 

Przyczaiłam się , zniżając wilczy łeb. Wcisnęłam swoje ciało pomiędzy zarośla. Zaciągnęłam się powietrzem. Czuję go. Moja nowa , namierzona ofiara. Spojrzałam w bok na Geo , Setha i Quila. Czekali na mój znak. Śnieg delikatnie prószył. Mały płatek spadł mi na czubek nosa. Podrażnił moje zmysły. Zaczęłam kręcić wilczym nosem , aby nie kichnąć. Quil cicho warknął , chcąc ostrzec , że jeleń zaczął być czujny. Niestety musiałam prychnąć. Zwierzyna zaczęła uciekać , a my w pogoni za nią. Dosłownie topiliśmy się w śniegu.Biegłam ile miałam sił w łapach. Zauważyłam zamarzniętą rzekę przed nami. Przyspieszyłam. Jeleń przeskoczył zwalone drzewo , skacząc na rzekę. Lód był na tyle śliski , że  przewrócił się , lądując na brzuchu. Mieliśmy chwilę czasu , aby go zabić. Powtórzyłam jego czynność , skacząc od razu do gardła zwierzęciu.Moje kły wtopiły się w aortę. Jeleń już po kilku minutach przestał oddychać. Jego serce przestało bić. I nagle coś poczułam. Lód zaczął pękać. Quil dobiegł do mnie. Wgryzł się w nogę ofiary , ciągnąc ją na ląd. Wielka rysa pojawiła mi się pod łapami. Kiedy przyjaciel , już stał na lądzie , zaczęłam biec. Rzeka rozstąpiła się , a ja wpadłam do niej. Wpadłam do lodowatej wody. Zmieniłam się w Tygrysa chcąc przytrzymać ciepło przy sobie. Dopłynęłam wykończona na brzeg.
- Nic ci nie jest? - usłyszałam głos Geo nad sobą.
- Nie. - westchnęłam zmieniając się w człowieka. - Wszystko w porządku. Możemy wreszcie coś zjeść?
Z powrotem przekształciłam się w wilka rozrywając brzuch Jelenia na strzępy.
- Uczta? - zza drzewa wyszedł Daveh. Zmienił się w wilka , rzucając na "moją" zdobycz. Warknęłam pod nosem , niechętnie odchodząc. Czarny wilk dumnie podszedł do jelenia , zaczynając rozszarpywać go na kawałki. Westchnęłam pod nosem , siadając pod drzewem. Odgarnęłam śnieg spod łap.
- Edith? - szepnął Quil myślach. - Czujesz to ?
Przymknęłam oczy, rozszerzając nozdrza. Wzniosłam głowę , ku górze. Poczułam obcy zapach. Stado z Manchesteru. Obróciłam się , po czym przeniosłam wzrok na skraj lasu. Zauważyłam wilka. I następnego i następnego.....

______________________________________________________

Nawet nie pytajcie błagam.... Nie mam słów na usprawiedliwienie mojej nieobecności. Po prostu 
lenistwo i koniec roku szkolnego. Powoli powracam do pisania skarby. Nie hejtujcie bo wiem , że was zawiodłam... Przepraszam
Sheeri <3