Uwaga!

piątek, 4 marca 2016

Chapter 36



- Harry ty pojebańcu zasrany oddaj mi torebkę! - darła się Edith biegając po domu za loczkiem. Zaśmiałam się. To jest naprawdę urocze. Edishia wyglądała jakby chciała mu wydłubać oczy. Usiadłam na kanapie, przeglądając telewizję. Chłopcy o dziwo jeszcze spali. No może oprócz naszej trójki. Nie rozmawiałam z Niallem o wczorajszych pocałunkach. Bałam się tego trochę. Nie wiem co mam mu powiedzieć. Że nagle z dupy wiem co to miłość? Te trzysta lat nauczyło mnie wytrwałości i cierpliwości. Mimo swoich szesnastu lat nigdy nie miałam chłopaka. Ale gdzieś tam głęboko , pamiętałam co to przyjaźń czy miłość.Tak mi się zdaje.
- O której mamy lot? - zapytałam Liama, która właśnie schodził ze schodów.
- Za cztery godziny. - uśmiechnął się. - Co obieramy pierwsze?
- Ummmm a gdzie mamy pierwszy amulet? Bo wiesz Li ja nie czytałam waszych zapisków. - zaśmiałam się.
- Loch Ness? Amulet prawdopodobnie mamy znaleźć w mieście nad jeziorem jest dość od dawna opuszczone. Bynajmniej tak mi się zdaje. - przeczesał włosy. - Co tam ogólnie Lori? Jak się czujesz?
- Szczerze. - spojrzałam mu w oczy. - Wczoraj całowałam się z Niallem. I nie wiem co z tym zrobić.
- A co czujesz? - zapytał.
- Co ja nie czuję. Liam przez trzysta lat nie zaznałam miłości. Mam szesnaście lat. Boję się tego trochę. W naszych czasach nie mogło się tak wybierać partnera. Poza tym Niall jest starszy ode mnie...
Spojrzałam za okno. Słońce świeciło mocno. Lubię taką pogodę. Przypomina mi o dawnych czasach gdy z Edith wychodziłyśmy przed jeziorko i siedziałyśmy do później nocy.
- On nie zwraca na to uwagi Lori. Poza tym nawet sądzę, że może go trochę to kręcić.
- Co? - zdezorientowana zwróciłam wzrok na chłopaka.
- Twój wiek. - wyprzedził. Zaczerwieniłam się. Wow jak to?
- Leć się pakuj. - poklepał mnie po ramieniu. - Możesz przy okazji obudzić Nialla.
Fuknęłam. No jasne że ja. Pobiegłam schodami na górę, wchodząc do pokoju Irlandczyka. Usiadłam na nim okrakiem.
- Lori? - zamruczał. - Lori daj mi pospać.
Zaśmiałam się. Zaczęłam mu ściągać bokserki. Od razu się ożywił.
- Nie musiałaś. - zaczerwienił się. - Wstałbym spokojnie sam.
-  Jasne, jasne. - pocałowałam go w policzek. - Wstawaj żarłoku i się pakuj. Za cztery godziny mamy samolot.
Westchnął, siadając przy mnie. Zesztywniałam lekko.
- Niall.. - szepnęłam. - Myślałeś o wczoraj?
- Trochę. - przybliżył się. - A ty?
- Też. Co Ci siedzi w głowie?
- Ty Lori.
- Nie możemy być razem. - wstałam z łóżka. - Jestem potworem, a ...
- Złamiemy klątwę. Będziesz żyć normalnie. - podszedł do mnie, dotykając mojego policzka. - Obiecuję.
- A co ze stadem? Co z resztą? Nie chcą takiego życia a z drugiej strony...nie wyobrażam sobie życia bez tego drugiego ja. Bez wilka. Bez tygrysa.






Oczami Edith



Dogoniłam chłopaka dopiero w jego pokoju. Zmieniłam się w wilka skradając się do niego. Był przestraszony.
- Edith nie zabijaj mnie. - pisnął śmiesznie. Przeistoczyłam się w człowieka, przypierając go do półki z książkami.
- Ja? - pocałowałam go w szyję. Przez te dwa tygodnie, kiedy nie było Lori coś między nami zaiskrzyło... można to tak ująć, omijając wyzwiska które nadal rzucam w stronę chłopaka. Niespodziewanie poczułam jego usta na moich zdziwiona spojrzałam na niego. Miał przerażenie w oczach. Dziwne... w moim brzuchu działo się coś dziwnego. Co to jest? Odkleiłam się od niego, tylko po to by zaczerpnąć powietrze i zrobić to co on sam. Opatulił mnie w talii, przytulając do siebie.
- Edith? - zapytał.Odczepiłam się wychodząc na balkon. Co się ze mną dzieje?





Trzy Godziny Później



Czekaliśmy na samolot na lotnisku. Pierwszy kierunek jezioro Loch Ness, czyli Szkocja. Brzmi spoko. Chyba, że będziemy nurkować, To nie spoko.
- O czym myślisz Edith? - zapytał Harry siedzący obok.
- Czemu nie rozdajesz autografów Harry? - odbiłam piłeczkę. Wzruszył ramionami, uśmiechając się.
- Myślę o amulecie, gdzie może się znajdować. - odpowiedziałam. - Boję się , że będziemy musieli nurkować.
- Nie umiesz pływać? - dotknął mojej dłoni. Złączyłam palce z jego.Przytaknęłam. Odwaga to panowanie nad strachem, a nie brak strachu.




________________________________
Hej, hej hejo! Co tam? :) Jest tu ktoś? :c Smutno mi tak bez was. Mam nadzieję, że się podoba rozdział. Jeżeli przeczytałeś skomentuj, proszę to dla mnie dużo. :) Chcę wiedzieć, czy ktoś jeszcze jest tu. :) Pozdrawiam
RiDa




wtorek, 1 marca 2016

Hej wszystkim :)



Witajcie wszyscy. Chciałam was zaprosić na mojego nowego bloga :) Prosiłabym o komentarz pod prologiem, że ktokolwiek go przeczytał :) 
Pozdrawiam wszystkich
RiDa