Uwaga!

środa, 26 lutego 2014

Tak to tylko taki jeden post XD



Hejo wszystkim :) Znowu wymuszam komentarze jaka ja jestem zła xD
Tak więc strasznie się boję bo pod #30 Dziewczyny napisał że chcą mnie zabić ;-;
Proszę nie. Kto wam będzie blogi prowadził? :D
A druga sprawa to , że mam mało znanego bloga : LINCZEK
I prosiłabym o komentarz :)
Zmotywujcie mnie , bo jakoś ostatnio mam mało komentarzy ;c
Z góry dziękuję ;**
A! Jeszcze coś. Rozdział na Mess Of Fame jest w trakcie pisania. Niebawem powinien się pojawić.
Przepraszam za wszelkie opóźnienia. Kiedy będę pisać rozdział na MOF zacznę także na ten podany powyżej i tutaj. Na Sholen potrzebuję kogoś kto by mi pomógł ruszyć z pisaniem rozdziału. 
Bo za żadne skarby nie mogę nic pisać ;/ Tak więc.... proszę o komentarz i chętni do pomocy na Story About Sholen  lub na innego bloga pisać w komentarzach. Najlepiej zgłosić się i podać facebooka :) "Zatrudnienie obowiązuje na 3 dni"!!!!
Pozdrawiam 
RiDa <3333


poniedziałek, 24 lutego 2014

Chapter 30


{...}
Stanęłam na tylnych łapach , zamachując pazurami w powietrzu. Angielski żołnierz przeciął mieczem aurę przed moim nosem. Zawarczałam , ukazując kły. Rzuciłam się na gardło człowieka. Przegryzłam je , odrzucając martwe ciało do rzeki. Niespodziewanie poczułam szarpnięcie. Oberwałam. Skoczyłam na bok , obserwując starania moich towarzyszy. Widziałam dzielnie walczącą Edishię , mamę , tatę , George'a. Daveh leżał niedaleko mnie półżywy.Podbiegłam do czarnego tygrysa , sprawdzając czy jeszcze żyje. Na szczęście. Pomarszczyłam nos , pomagając przyjaciółce zabić człowieka. 
- Giń potworze! - usłyszałam dziki okrzyk bojowy Londyńczyka. Zerknęłam swoimi tygrysimi oczami za siebie , widząc ostrze miecza. Prychnęłam wiedząc , że to koniec. 
I nie poczułam bólu. Nic. Zupełną pustkę. Oprócz ciężkiego ciała , leżącego nade mną. Moja mama. Uratowała mi życie. Miecz przebijał jej oko , natomiast strzała mostek. Niebieska krew ubrudziła mój pysk. Zdenerwowana wstałam. Ogarnęła mnie furia. Mroczny płomień wygrał. Rozszarpywałam każdego kto stanął mi na drodze.Ostatnie słowa , które usłyszałam od ojca przed walką było "Nie patrz na innych. Tylko na siebie. Deformujesz mnie słonko. Mimo wszystko chce być sobą , lecz nie mogę. Pamiętaj. Kocham cię mimo wszystko."........
{...}

Otworzyłam nagle oczy. Zauważyłam tylko sufit. Ten sufit. Byłam w naszej chacie. Podniosłam się na łokciach, rozglądając na boki. Na podłodze spał w postaci wilka George. Coraz bardziej się od siebie oddalamy szczerze mówiąc. Muszę coś z tym zrobić. Westchnęłam chcąc wstać. Niestety coś przygniatało moje nogi. Nuss. Co za przylepa. Wyswobodziłam łydki spod ciężkiego ciała wilczura. Niespodziewanie zauważyłam coś. Moje udo. Rana po kuli , sklepiła się , lecz pozostawiła po sobie ślad. Wzór. Szramy zacieśniły się w krąg podobny do tego co szukamy. W środku wyrzeźbione było małe niebieskie oko przebite mieczem. Kto tak zginął? Nie mogę sobie przypomnieć. Przecież musi być to ktoś spokrewniony. I jeszcze ten wilk. Czy to był mój ojciec? Te zdanie... Nie przecież on nie żyje. Potrząsnęłam głową. Podeszłam do okna. Śnieg sypał. Ciężko oj ciężko będzie teraz walczyć. Jeszcze znalezienie lekarstwa. Usiadłam na parapecie , przyciągając kolana do klatki piersiowej. Oparłam brodę o kolano. Przymknęłam oczy , wsłuchując się w ciche pomrukiwanie przez sen Geo. Myślami powędrowałam do powstania. Ledwo żyjący Daveh , Edith , rodzina. Moje życie było wtedy na krańcu przepaści. Mogłam zginąć. Poświęcenie mojej najbliższej rodziny uratowało mnie. Poczułam jak łza spływa z mojego oka. Czy kiedyś ich jeszcze spotkam? Czy lekarstwo nie tylko odwraca tą klątwę , ale też da przywrócić zmarłym życie? Nie sądzę. " Deformujesz mnie...." . W moim mózgu trwał burdel. Nie uporządkowana kolej rzeczy. Tata , powstanie , zagubiony krąg i amulety. Trzeba sięgnąć głębiej. O ile się da.
- Lori? - usłyszałam szept bruneta. Odwróciłam w jego stronę głowę. Zmieniony w człowieka , miał na sobie tylko zwisające jeansy. Pasek od bokserek wystawał zza spodni. Potarł swój goły tors podchodząc do mnie. Zeszłam z parapety , wtulając się w ciepłą klatkę piersiową chłopaka.
- Tak dawno cię nie przytulałam. - wyznałam. - Geo?
- Hm? - zamruczał.
- Zerknij. - pokazałam mu na moje udo. - Widziałeś?
- Tak. - przytaknął. - Poza tym ta banda tu była.
- Czego chcieli? - zerknęłam w tęczówki chłopaka.
- Co się stało i że zostawiłyście u  nich papiery. Dokończyli za was wszystko , nawet już załatwili bilety. - westchnął. Przeniosłam swój wzrok za okno.
- Kto jedzie? - wypaliłam.
- Ty , Edith , oni , i mają dodatkowe bilety dla nas. - uśmiechnął się niemrawo. - To kogo macie w planach zabrać?
- Daveh , Yvonne , Nuss i Seth powinni zostać. - powiedziałam. - Musi w ogóle ktoś zostać przecież jak tak , po prostu zostawimy nasze ziemię?
- Fakt. - przytaknął. - Czyli ja i Quil możemy z wami jechać?
Zamiast odpowiedzieć pocałowałam bruneta w policzek. Zauważyłam jak kąciki jego ust podnoszą się. Odczepiłam się od George'a podchodzą do szafy. Wygrzebałam z niej biały sweter , ciemne legginsy , czapkę cubus oraz buty. Na wierzch kurtka i jestem gotowa.
- Gdzie idziemy? - Nuss wstał , przeobrażając się w człowieka. - Poczekajcie okej?
- Nie. - pokazałam mu język , poprawiając czapkę. - Zostań tu i posprzątaj.
- Chyba cię pogięło Aissia. - młody wilk zaczął rozglądać się po pomieszczeniu. - Tego jest od groma!
- Peszek! - wrzasnęłam i wybiegłam na dwór z Geo. Dało się jeszcze usłyszeć dzikie jęki Nussa. Zaśmiałam się pod nosem , ruszając pomiędzy drzewami w stronę miasta. Przyjaciel szedł tuż obok mnie. Niespodziewanie usłyszałam dźwięk przychodzącego smsa. Zerknęłam na telefon. To od Nialla.
- Zaczekaj. - powiedziałam. Zatrzymałam się , odpisując chłopakowi.
- Zimno mi. - narzekał brunet od kilku minut. Przewróciłam oczami , łapiąc go za rękę , tym samym chowając telefon do kieszeni.



~*~


Podeszliśmy do drzwi. Zapukałam w drewnianą powłokę.Chwilę później otworzył mi Zayn.
- Siema. - przybił piątkę Mulat wilkowi. Uśmiechnęłam się wchodząc do przedpokoju. Zdjęłam zbędną odzież , kierując się do salonu. Od razu rzuciła mi się w oczy Edishia , siedząca obok Harrego. Podeszłam do niej śmiałym krokiem.
- Hej. - wstała , przytulając mnie. Odwzajemniłam gest , całując ją w policzek. Oderwałyśmy się od siebie.
- Jeszcze ja. - usłyszałam głos blondyna za sobą. Zachichotałam , wtulając się w Irlandczyka. Przymknęłam oczy , chcąc usłyszeć bicie serca chłopaka. Coś co mi brakuje. Coś czego potrzebuję , pożądam. Niestety wieki temu mi ten skarb odebrano.
- Ja nie wiem czy wy jesteście idiotami , debilami , ciotami , gimbusami czy cholera wie co , albo potrzebujecie soczewek , lecz ja widzę i wiem , że będą razem. - skomentowała blondynka. - Więc Niallu James'ie Horanie czy mógłby pan wreszcie pocałować Aissię De'la Wohnet?
Wyłupiłam oczy. Zerknęłam na twarz chłopaka. Jego policzki przybrał barwę buraka. Dobrze , że ja się nie potrafię tak rumienić. Odwróciłam wzrok , nadal nie odchodząc od Nialla.
- Ja czekam. - odchrząknęła Edith.
Powoli zbliżyłam usta , do warg żarłoka. Dotknęłam jego karku , ciągnąć pojedyncze włoski. Przełknęłam gulę w gardle zamykając oczy.




CDN.


_________________________________
HAHAHAHA. Zawsze kończę w takich momentach :D 
Co myślicie? Weronika nie mam pojęcia dlaczego myślałaś , że tym wilkiem jest Niall o.o 
To był ojciec Lori. Ojciec , który zostawił ją na pastwę losu ;c
Tak w ogóle to myślałam , że będzie więcej komentarzy ;c
Tylko 2 ;( Scena pocałunku ^^ Grr xD
Jezu odwala mi o.O
Tak więc pozdrawiam , liczę na komentarze i zapraszam na mojego tumblra [Liczę na polubienia , obserwacje i reblogi =)] http://walkingdestinywithdeath.tumblr.com/
RiDa





poniedziałek, 17 lutego 2014

Chapter 29




- Wolałbym robić o wiele lepsze rzeczy. - szepnąłem jej do ucha. Wzdrygnęła się przysuwając do Louisa.
- To co? Możemy na was liczyć?



Oczami Lori


Kiedy Niall usnął , wyswobodziłam się z jego ramion. Wyszłam z pokoju, uprzednio przykrywając chłopaka pościelą. Zeszłam szybko do reszty rozmawiającej w salonie. Od 10 minut wiedziałam , że są i rozmawiają. Wilczy słuch ma swoje zalety.
- Już jestem. - rzuciłam do Edith. - Siema wszystkim.
- Co z nim? - zapytał Louis.
- Zasnął. - odparłam. - To co? Bierzemy się do roboty?
- Proszę. - blondynka rozłożyła wszystko na stole. - To co Harry? Umiesz?
- Ja już próbowałam , lecz musiałam pomylić się o kilka stopni. - podrapałam się po głowie. - Wychodziło mi , że miejsce jest na środku oceanu.
- Haha. - zaśmiał się Liam. - Gratulacje.
Prychnęłam pod nosem. Usiadłam obok Zayna , biorąc laptopa na kolana. W czasie , gdy reszta obliczała położenia geograficzne , ja zaczęłam szukać czegoś ciekawego o zagubionym kręgu.
- Lori zaczekaj. - dotknął mojego ramienia Louis. - Wejdź w ten link.
- Ale tu pisze "Madagaskar , wyspa skarbów i tajemnic" - przeczytałam. - Tommo nie czas na takie idiotyzmy.
Brunet lekko zdenerwowany wyrwał mi laptopa wchodząc w poszczególny link. Wyłupiłam oczy, gdy ujrzałam całą stronę poświęconą o zagubionym kręgu.
- Mamy! - wykrzyknęłam z Edith w tym samym momencie. Poderwałam się , podchodząc do przyjaciółki. Zabrałam kartkę z obliczeniami siadając na poprzednie miejsce. Rozłożyłam mapę szukając poszczególnych punktów.
- Raz, dwa.... - mruczałam pod nosem. Reszta ekipy siedziała wyczekując na mój wynik.
- Skończyłam. - szepnęłam pełna entuzjazmu. - Więc tak. Znamy już miejsca amuletów. Zagubiony krąg znajduje się na Madagaskarze. - Zerknęłam na smutną Edishię. - Nie wiem Edith jak my tego dokonamy bez pieniędzy.
- Pomożemy wam. - ożywił się Harry. - Mamy sporo kasy na was i dla nas. Dodatkowe pary rąk nie zaszkodzą prawda?
- Zaszkodzą idioto. - pacnęłam się w czoło. - To nie jest wycieczka turystyczna. To złamanie klątwy.
- Złamanie czegoś niebezpiecznego. - dodała blondynka. - Nie chcemy was narażać.
- Czy tego chcecie czy nie dołączamy się do was. - wtrącił Liam.
- Tak więc witamy w Herd Of Dark Flame....


~*~{Dla nastroju włącz w odtwarzaczu "Get Down"}


Siedząc tak od godziny i czytając o jednym i tym samym , stawało się to już nudne. Ziewnęłam opierając głowę na ramieniu Louisa. Niespodziewanie usłyszałam wrzask z przed domu.
- Aissia! - zawołał Seth. - Wróg na wschodzie!
Niczym torpeda wstałam z kanapy.  Zerknęłam na Edith , która niechcący przewróciła szklankę z wodą. Nawet się nie żegnając wybiegłyśmy przed willę. Stał już tam Nuss i Seth.
Zmieniłam się w locie w wilka. Odwróciłam głowę , zerkając na stojących przed domem chłopaków. Moje niebieskie tęczówki, przeszywały ich na wskroś. Zauważyłam nawet Nialla. Musiał się obudzić. Zawyłam.
Odwróciłam swoje cielsko do czekających wilków. Zaszczebiotałam zębami przy uchu Edith , podążając sprintem za chłopakami. Niestety musieliśmy przebiec przez miasto. Inaczej się nie dało. Straż Miejska wraz z patrolująca policją zaczęło nas ścigać. Wyścig z czasem. Wróg przed nami i za nami. Co robić?



~*~


Przeskoczyłam nad kłodą , lądując na wilczych opuszkach. Kula w tylnej nodze , zawadzała lecz nie bolała; niebieska krew lała się strumieniem. Parsknęłam , chowając się pod drzewem. Ułożyłam głowę na przednich łapach , wdychając zimne powietrze. Śnieg mroził mój delikatny nos. Przymknęłam powieki , słysząc szelest za sobą. Wstrzymałam oddech, wąchając. Wilk. Obcy wilk. Poruszyłam się delikatnie. Przeciwnik zastrzygł uszami ,zerkając w moją stronę. Prychnęłam delikatnie. Do moich nozdrzy dotarł metaliczny zapach krwi. Już po mnie. Wilk obszedł zwalone drzewo , podchodząc do mnie. Przekręcił łeb , podnosząc skórę nad oczami. Oblizał kły , zniżając łeb do mojej rany. Szturchnął ją lekko nosem. Nacisnął na ścięgno , czego powodem było rozluźnienie mięśni gładkich. Kula wypłynęła z mojego wilczego uda. Krew trysnęła , niczym błękitna fontanna. Poruszyłam kończyną , zgarniając ją pod ogon. Wilk , wstał kładąc się nosem w nos ze mną. Zdziwiłam się lekko. O co chodzi?


 - Lori? - usłyszałam głos w mojej głowie. - Lori?
 - Kim jesteś? - spojrzałam w mocno błękitne oczy zwierzęcia.
 - Znasz mnie. - dotknął nosem mojego nosa. - Jak własną kieszeń.
 - Wyjaw się. - szepnęłam. - Kim jesteś?
 - Nie wiem kim jestem , ale cierpię , gdy mnie deformujesz...Wbrew wszystkiemu chce być sobą.
Zdenerwowana podniosłam się. Moja noga była zdrętwiała od zimna. Cofnęłam się , skomląc. Czy to jest on? Po tylu wiekach....Nie! To nie może być on. Każdy mógł nauczyć się tego przysłowia.
 - Aissia! - wrzasnął męski głos. Chwilę później leżałam przygnieciona ciałem Quila.
Zirytowana  zepchnęłam człowieka z siebie , spoglądając na tak dobrze znanego mi wilka. Lecz niestety.....on zniknął.



___________________________________
Obiecany rozdział :)) Mam nadzieję , że nie za krótki.
Jak myślicie kto jest tym wilkiem? ^^ Tylko sprytni się dowiedzą.
Liczę na komentarze
RiDa



niedziela, 2 lutego 2014

Takie tam sprostowanie :)



Hejo wszystkim ;) Mam nadzieję , że nie macie mi za złe tego , iż to nie jest nowy rozdział. Muszę wszystko wam sprostować , zareklamować i takie tam XD
1)WSZYSTKIE blogi biorę w obroty od 17 Lutego. Wtedy zaczynają mi się ferie c;
2)Przepraszam , że to nie jest nowy rozdział ;c
3)Zapraszam na mojego aska! http://ask.fm/Sheerima
4)Moja friend z klasy zaczęła pisać fanfiction o JB. Miło by było (nawet jeżeli nie jesteś fanką) wejść i skomentować. Ja nie jestem Belieber ale skomentowałam do zachęcenia jej :) Proszę was o to. Tylko jeden komentarz c; http://criminal-justin-bieber-fanfiction.blogspot.com/

No i to chyba na tyle :) Pozdrawiam wszystkich i przepraszam po raz setny.
RiDa