Uwaga!

sobota, 25 stycznia 2014

Chapter 28 || Part two ||





- Pytając o to nie zmieniasz tematu.- zauważył Liam. - My was nie chcieliśmy wygonić. To ten chłopak , nie wiem jak on ma na imię nam kazał. Niall jakby mógł zamknął by Ciebie Lori w klatce.
- Heh. - zniesmaczyłam się. - Słodko.




2 dni później



- Edith? - zapytałam. - Znalazłaś tą mapę?
- Cały czas szukam! - zawołała , nurkując na dnie szafy. - A ty obliczyłaś współrzędne?
- Tak. - pokiwałam głową , choć przyjaciółka tego nie zauważyła. - Mniej więcej. Potrzebuję tylko mapy , aby sprawdzić wyniki.
- Siemka dziewczyny! - krzyknął Nuss wbiegając do chatki. - Co robicie?
- Edishia szuka mapy świata. - zaśmiałam się. Chłopak tylko podrapał się po głowie, podchodząc do blondynki. Poklepał ją po plecach , pomagając wstać. Kiedy dziewczyna westchnęła , stanął na palcach , wyjmując z górnej półki zgubę. Zaczęłam się niekontrolowanie śmiać z Edith.
- Dlaczego Daveh mi powiedział , żebym szukała na dnie szafy? - strzeliła face-palma.
- Znasz go. - odpowiedział Nuss. - Żart i tyle.
- PRZEZ NIEGO NURKOWAŁAM Z DWIE GODZINY! - wrzasnęła moja przyjaciółka.- Znalazłam takie ohydne rzeczy , że lepiej zasnąć i zapomnieć.
- Peszek. - wzruszyłam ramionami , zabierając mapę chłopakowi. Otworzyłam ją , szukając poszczególnych podpunktów. - Cholera. Mamy problem.
- Źle obliczyłaś , czy w ogóle nie umiesz liczyć? - zaśmiał się. Zgromiłam go wzrokiem. Potrzebuję pomocy.
- Dobra cokolwiek. - przewróciłam oczami , wyjmując z szafy komplet ubrań .
- Co ty robisz? - zdziwili się. Zaczęłam przebierać się przed nimi. - Aissia!!
- Wychodzę. - warknęłam. - Nie widać?
- Gdzie? - spytał.
- Daleko. - przewróciłam oczami. - Słuchaj jestem zdenerwowana. Nie pogarszaj.
- Lori...
- Nie jesteś moją matką! - wykrzyknęłam mu prosto w twarz. Edith tak samo jak ja przebrała się. - A ty gdzie?
 - Z tobą. - szepnęła w myślach. - Chcę do nich pójść.
 - Skąd wiesz gdzie mam zamiar się udać? - zdziwiłam się.
 - Intuicja. - odpowiedziała.
Pokiwałam głową , zapinając koszulę. Założyłam buty i płaszcz. Wrzuciłam wszystko potrzebne do torby.
- Podrzucisz nas Nuss? - spytałam.
- Jasne. - westchnął. - Gdzie dokładnie?
- Skraj lasu przy posesjach na Squrty Street(nazwa wymyślona).



10 minut później



- Dzięki. - ucałowałam konia w pysk. - Wracaj. Wrócimy jakoś same.
Zwierzę spojrzało na nas swoimi czarnymi oczami. Zamrugało , odwracając się i pędząc przez las.
 - Chodźmy. - odparłam ,dmuchając dymkiem z ust. - Zamarznę.
- Mam nadzieję , że nas wpuszczą. - westchnęła. Poklepałam dziewczynę po ramieniu. Ruszyłyśmy w kierunku willi chłopaków. Stanęłyśmy przed drzwiami. Zapukałam. Chwilę później otworzył nam Harry.
- Zanim coś powiesz to wiedz , że przyszłyśmy do Liama. - warknęła Edith na zasmuconego chłopaka. - Jest on w domu? 
- Wyszedł do sklepu z resztą. - odpowiedział. - Zostałem ja z Niallem.
- Och... - wzdrygnęłam się z zimna. - No to okej. Pa Harry. 
Odwróciłyśmy się zrezygnowane , odchodząc od lokersa. 
- Edith! Lori! - zawołał. - Poczekajcie proszę.
- Po co? - zdziwiła się blondynka.
- Przepraszam was , proszę wejdźcie. To także wasz dom. - mieszał się w zdaniach. - Niall się ucieszy widząc Cię Aissia. Ciągle jest załamany. Nic nie chce robić.  
- Dlaczego? - szepnęłam. 
- Wejdźmy bo na minusie jest. - odparł , biorąc nas pod rękę. Zauważyłam , że Edith zdjęła ramię Stylesa , łącząc swoją dłoń z jego. Na twarzy bruneta wpłynął rumieniec. Zachichotałyśmy. Zdjęłam buty  i płaszcz. Poprawiłam włosy , wchodząc do salonu.
- Gdzie jest? - spytałam.
- U siebie w pokoju.- odparł , siadając z moją przyjaciółką na kanapie. - Pierwsze drzwi po lewej.
 Przeskoczyłam szybko schody , pukając do rzekomej sypialni blondyna. Nie dostałam , żadnej odpowiedzi.
Weszłam po cichu do pokoju. O dziwo pomieszczenie było schludne. Na łóżku leżał Irlandczyk. Słyszałam pojedyncze pociągnięcia nosem i łkanie. On płakał? Dlaczego? Przeze mnie? 
- Jeżeli nie masz na imię Lori wyjdź i nie wracaj. - szepnął wściekły. Usiadłam za nim , przytulając się do jego pleców. Zdziwiony , okręcił się w moją stronę. Uniosłam oczy , mogąc spojrzeć na jego twarz. Oczy zakrwawione i takie.....błękitne. Na szyi ujawniła się niebiesko - zielona żyłka. Otarłam mu łzy , całując jego policzek.
- Wszystko teraz dobrze? - zapytałam. 
- Teraz tak. - odpowiedział. 



Oczami Edith 




 Usiadłam z Harrym na kanapie.  Ułożyłam swoje nogi na jego kolanach. Oparłam się o kanapę. 
- Nie za wygodnie Ci? - podniósł brwi do góry.
- Nie. - zagryzłam ze śmiechu wargę. 
- Edishia ja na serio chciałem was przeprosić. - zaczął zdruzgotany. - To Jack mi kazał. Bałem się o was. Jak i o  nas.
- Nie musisz... - zaczęłam. 
- Muszę. Przepraszam , proszę wybacz mi , to nie było na miejscu..
Z jego ust wysypało się tyle słów , że nie zanalizowałam ponad  połowy. Zdenerwowana , tym , aby się zamknął przycisnęłam swoje usta do jego. Wplotłam palce w jego , włosy ciągnąć je. Zasiadłam na zdziwionym chłopaku , przyciskając swoje ciało do torsu Stylesa. 
- Co to było? - wykrztusił , gdy przestałam go całować. Oblizałam wargi czując posmak mięty. 
- Pocałunek. - wzruszyłam ramionami. -  Twoje usta smakują miętą.
- A twoje jagodą. - zaśmiał się. - Błękitnokrwista mnie pocałowała. To takie podniecające. 
- Jaja sobie ze mnie robisz? - spytałam , zbliżając usta do jego szyi. Zaczęłam ją lekko gryźć. Słyszałam przyspieszony oddech chłopaka i pojedyncze jęki wydostające się z jego ust. 
- Przestań. - poprosił, zaczynając się wiercić. - Proszę. Jestem jeszcze opanowany.
Odkaszlnęłam. Usiadłam obok. 
- Przepraszam. - wyznałam.  
- Spoko. - odpowiedział. 




Oczami Harrego  


Jaki ja jestem głupi! Idiota , idiota , idiota!! Puknąłem się w myślach. Włączyłem telewizor , kątem oka spoglądając na ponętne wargi Edith. Dlaczego tego zaprzestałem? Och jakim ja jestem debilem. 
- Wróciliśmy!! - usłyszałem z holu krzyk Zayna. Spojrzałem na zmieszaną Edith. Złapałem ją za rękę ciągnąć do przedpokoju. Kiedy Louis zobaczył blondynkę rzucił się na nią.
- Dusisz mnie. - zachichotała. 
- A można udusić błękitnego? - zapytał Liam.  
- Można. - pokiwała głową. - Tak w ogóle to ja i Lori przyszliśmy do Ciebie Liam. 
- W jakim celu? - spytał , uśmiechając się.  
- Lekarstwo. - burknęła. - Umiesz obliczać współrzędne geograficzne przez rozciągłość południkową lub równoleżnikową? 
- Co to jest? - zaśmiał się.
- Myślałyśmy , że jesteś ten mądry. - zażartowała. 
- Ja coś tam umiem. - wtrącił Zayn. - Ale Harry potrafi. 
- Dlaczego nic nie mówisz? - szturchnęła mnie w ramię. Pokręciłem głową , całując ją w policzek.
- Wolałbym robić o wiele lepsze rzeczy. - szepnąłem jej do ucha. Wzdrygnęła się przysuwając do Louisa.
- To co? Możemy na was liczyć?





To Be Continued......
____________________________________________________
Siemka , siemka. To jest druga część jak widzicie ;)
Nie było mi ją trudno napisać. Chociaż nie powracam na stały ląd.
Od 17 lutego biorę blogi w obroty. Więc można powiedzieć , że blogi są teraz
zawieszone. Lecz napisałam ten rozdział :)
Liczę na komentarze i pozdrawiam bardzo serdecznie <3
Zapraszam na aska ;3
Oraz na Instagrama :D
RiDa <3333




czwartek, 23 stycznia 2014

Przepraszam!






Wybaczcie SaVannators , że nie dodawałam długo rozdziału. Po prostu dołki i brak weny. Spróbuję Cokolwiek napisać w ten weekend. SPRÓBUJĘ. Nic nie obiecuję. Więc noo pozdrawiam i zapraszam na aska ;)
Sheeri <333 (RiDa)






poniedziałek, 6 stycznia 2014

Chapter 28 || Part one ||



DLA WERONIKI TURLEJ & KOLOREK125 ! <3333
PRZEKLEŃSTWA!!!


- Wolę się upewnić. - wszedł nieproszony.
- Jack! - zaszczekałam. Olał mnie totalnie otwierając gwałtownie drzwiczki. Z szafy wypadło kilka wieszaków. Lecz po Louisie ani śladu.
- Mówiłam? - zaczęłam pewna siebie , podchodząc do chłopaka. Schyliłam się , wkładając wieszaki na poprzednie miejsce. - Możesz już iść.
- Nie tak prędko. - złapał mnie za nadgarstek. - Nie mogę zostać dłużej?
- Myślę , że nie. - syknęłam. - A teraz wypad!
- Śnieżynko..... - przewrócił oczami. - Ty wiesz kim ja jestem?
- Jebanym pederastom? - zapytałam. - O tak. To świetne określenie.
- Zostaw ją. - usłyszeliśmy głos za nami. Wyrwałam się , odwracając głowę w źródło dźwięku. Daveh i One Direction. Co oni tu kurwa robią?!
- Och Harry Styles czy nie wyraziłem się jasno? - syknął Jack. - Wypad gwiazdy.
Alfa podszedł do mnie , odciągając w swoją stronę. Kiedy mijałam nieprzyjaciela , poczułam jego przeszywający wzrok na plecach.
- Wszystko w porządku? - spytał Louis.
- Jak uciekłeś? - zdziwiłam się. On tylko uśmiechnął się , wskazując głową okno. - Sprytnie.
Nagle poczułam dotyk na ramieniu. Niall.
- Hej. - przywitałam się cicho.
- Hej. - odpowiedział.
- Aissia uważaj! - wrzasnął Daveh. Nie wiedząc co się dzieje , odskoczyłam na bok lądując na sofie. Chwilę później poczułam jak ostre zęby wgryzają się w moją rękę. Nie czułam nic. Kompletnie. Jack szarpał mnie , rozrywając moje ramię na kawałki. Niebieska krew lała się na kafelki. Chłopcy rzucili się na wilka , próbując go odciągnąć. Agresor odczepił się ode mnie , atakując czekającego Błękitnego.
- Uciekajcie stąd! - wrzasnęłam. Podskoczyłam z sofy , zmieniając się w tygrysa. Moja łapa była całkowicie rozwalona. Nie czułam jej. Zaatakowałam Jacka , tym samym pomagając Daveh'owi. Czułam spojrzenie chłopaków. Nadal tam stali. Mimo , iż kazałam im uciekać.
Przyparłam łapami łeb wilka do podłogi. Warknął , ukazując kły.
- Zostaw go Lori. - alfa zmienił się w człowieka. Jego włosy były poburzone. Koszulka , pogmatwana , całkowicie w kurzu.
Odeszłam od agresora , ukazując kły. On nadal leżał bez ruchu , łapiąc oddech. Przeistoczyłam się w człowieka.
- Czy to krew? - zauważył Liam. - Niebieska krew?
- Tsaa,... - burknęłam. Nagle poczułam powiem wiatru. Jack zwiał. Nie było po nim śladu. Wypuściłam powietrze  , siadając na blacie. Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić Louis podszedł do mnie , wyciągając z najwyższej półki bandaże.
- Masz. - uśmiechnął się niemrawo.
- Dzięki. - szepnęłam. - Co wy tu robicie? Tommo jak uciekłeś? Daveh co to ma znaczyć?
Zaczęłam owijać swoje ramię opatrunkiem. Chociaż w ogóle nie był on potrzebny.
- Poczułem jego zapach. - mój przyjaciel wskazał na Lou. - I postanowiłem przyjść. Ciekawy byłem jak Cię znalazł. Podczas drogi zauważyłem resztę zespołu. Wszystko mi wyjaśnili.
- Ach czyli to , iż nas wypierdolili na zbity pysk? - przez okno wskoczyła Edith. Przewróciłam oczami , podchodząc do niej. Przybiłyśmy sobie żółwika , skierowując nasze twarze na pozostałych. -Hm?
- To nie tak.... - jęknął Hazza. - Jack mi kazał.
- Wielki gwiazdor bał się o swoje życie? - zaśmiałam się na słowa blondynki.
- Wielki gwiazdor bał się o życie Edith. - Harry powtórzył jej głosem. Wytrzeszczyłam oczy.
- Możemy zmienić temat? - spróbowałam uratować sytuację.
- Ja o siebie potrafię zadbać , czego nie mogę powiedzieć o TOBIE! - krzyknęła zdenerwowana Edishia.
- Bałem się to chyba normalne. - odpowiedział. - Musimy się kłócić?
- Zmieńmy temat. - wtrącił Zayn.
- Dobry pomysł. - potaknęłam. - Po co przyszliście?
- Pytając o to nie zmieniasz tematu.- zauważył Liam. - My was nie chcieliśmy wygonić. To ten chłopak , nie wiem jak on ma na imię nam kazał. Niall jakby mógł zamknął by Ciebie Lori w klatce.
- Heh. - zniesmaczyłam się. - Słodko.



TO Be Continued.....


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Musiałam rozdział 28 podzielić na party ;/ Nie zdążyłabym napisać go na dzisiaj i długiego :) Mam nadzieję , że wybaczycie. Zapraszam was na zwiastun , który się już pojawił. Czekam na wasze opinie :) Liczę na komentarze :*
RiDa <33




MM!





#NIE WIEM CZY POTWIERDZONE
Uwaga!
Teledysk do Midnight Memories pojawi się 11 stycznia 2014 roku. Musimy pobić rekord wyświetleń także do Zayn'a , ponieważ następnego dnia są jego urodziny.
Proszę wszystkich , wyświetlajcie teledysk i przekazujcie to wszędzie dalej  na : TT , IG , FB , GOOGLE+.
RiDa