Uwaga!

sobota, 13 stycznia 2018

Chapter 41






- Co się dzieję? - klęknął przy mnie Liam. - Geo stoi za drzwiami lecę mu otworzyć.
- Nie! - wrzasnęłam przerażona. - To nie Geo. Zamknijcie wszystkie drzwi i okna. Nie mogą się dostać do mieszkania.
- Co ty mówisz Edith? - zdziwił się Louis.
- Lori... - przełknęłam gulę w gardle. - Ona jest wycieńczona. Potrzebuje krwi, miała wizję że te czarne wilki zmieniają się w Geo i Quilla. Wydaje mi się, że drzewa ją zaatakowały. Musi być gdzieś blisko.
- Musimy po nią iść. - odparł Niall. - Nie pozwolę jej umrzeć.
- Nie. - zaprotestowałam. - Ryzykujesz własnym życiem dla niej. Musimy coś zrobić z kopiami Geo i Quilla.
Przeczesałam dłonią włosy. Czułam nic. Pustkę. Nie wiedziałam co robić.
- Edith musimy działać. - pośpieszał mnie Zayn. - Zamknąłem wszystkie możliwe wejścia. O których wiem oczywiście, bo mogą być jakieś ukryte pomieszczenia.
Nagle lampka mi się zapaliła.
- To jest to. - podniosłam się z podłogi. - Musi być jakieś ukryte wyjście. W takich typu domkach na pewno są jakieś schrony do których jest wejście wewnątrz, ale także wyjście na zewnątrz. Wyjdę i poszukam Lori. Wy zostańcie w domu, najlepiej jakbyście się uzbroili, bo nie wiemy jakie zamiary mają te potwory.
- Mówiłaś, że Lori potrzebuje krwi. - wtrącił Niall. - Ludzkiej krwi?
Ścisnęłam czubek nosa wzdychając. Wszyscy zrozumieli o co mi chodzi. Nie potrafiło mi to przejść przez gardło, ale Lori musiała się najeść, albo wyschnie. Przez tyle lat siedziała bezpiecznie na tyłku tylko dlatego by nie utracić ani kropli krwi. Ludzkie jedzenie nie dawało jej sił. Starcie z wilkiem oraz iglaste drzewa ją osłabiły, straciła za dużo krwi i serce nie ma czego pompować.
- Najlepiej ludzkiej. - wyszeptałam załamana. Wiem dobrze, że ona nie lubi zabijać. I że nie będzie chciała nawet o tym słyszeć.
- Dam jej swojej krwi. - ogłosił blondyn. - Ważne żeby wyzdrowiała.
- Nie Niall nie zgadzam się. - zaprotestowałam. - Jeżeli Cię ugryzie zmienisz się w Błękitnokrwistego, a tego by nie chciała. Nikt z nas tego nie chce. Nie możesz się dla niej poświęcić znajdziemy inne rozwiązanie. Równie dobrze mogę dla niej zapolować jakieś zwierzę, nie da jej tyle sił, ale lepsze to niż nic.
- A ta krew ze szpitala? Te torebki krwi? - wtrącił Harry. - To by wystarczyło?
- Kilka takich torebek i byłoby jej o wiele lepiej. - przytaknęłam. - Ale Haroldzie jakbyś nie widział jesteśmy w środku przeklętego lasu, przy jeziorze Loch Ness i do szpitala mamy bardzo daleko.
- Może któryś z nas pojechać. - powiedział Liam. - Wyjdzie z tobą i pojedzie do najbliższego miasta na mapie. W mieście na pewno jest jakaś przychodnia lub szpital.
- Ale drzewa... - zaczęłam.
- Edith czy ty nie rozumiesz, że musimy działać? Od kilku zadrapań nic nam się nie stanie. Wiedzieliśmy na co się piszemy. - orzekł Lou. - Jesteśmy dorośli, wiemy na co się piszemy. Robimy to dla Lori. Dla was.
Zamknęłam oczy. Poczułam dziwne ukucie w żołądku. Harry przytulił mnie szepcząc mi do ucha:
- Tylko wróć cała, żebym miał z kim się kłócić.
Mimowolnie uśmiechnęłam się do niego.
- Zayn znalazł schron i czeka już w nim Edith. Leć i nie wracaj bez Lori. - powiedział Lou podchodząc do nas. Wyswobodziłam się z rąk Stylesa, podążając za Louisem, który prowadził mnie do pomieszczenia.
- Nie przebierzesz się? Jesteś w szlafroku. - zaśmiał się Tomlinson.
- Zmienię się w wilka, nie zrobi to wielkiej różnicy. - zerknęłam na niego z ukosa. - Hej Zayn.
- Cześć. - odpowiedział na przywitanie. - Gotowa?
- A ty? To ty raczej powinieneś się bardziej bać. - powiedziałam z przekąsem.
- Latarka, nóż, mapa i reszta rzeczy jest w samochodzie. - przytaknął ścierając kropelkę potu z czoła.
- Trzymaj się blisko mnie. Czy te klony nadal stoją pod drzwiami? - zwróciłam się do Louisa.
- Niall mówił że siedzą pod drzwiami i mówią, żebyśmy ich wpuścili. Więc tak nadal tam są. Samochód stoi owszem przed domem, ale na tyle daleko, że nie powinni was zauważyć. - odpowiedział mi brunet.
Zmieniłam się w wilka wychodząc powoli z Zaynem z domu. Czułam ich zapach w powietrzu. Mulat wszczepił swoją rękę w moje futro i tak powoli poruszaliśmy się między drzewami do samochodu. Kiedy dotarliśmy chłopak wsiadł za kierownicę układając wszystko na miejsce gdy ja stałam na warcie nasłuchując. Usłyszałam szelest w krzakach. Warknęłam odwracając się do Zayna. Jedź już. I nie zatrzymuj się cokolwiek by się nie działo. Załatw kilka woreczków z krwią i jak najszybciej przyjeżdżaj.
- Trzymaj się Edith. - szepnął, zamykając drzwi od samochodu. Odpalił silnik i ruszył przed siebie. No cóż. Jedną rzecz mamy z głowy.
- Edishi-a czy t-to ty? - odwróciłam swój wilczy łeb słysząc szept mojej przyjaciółki. Była człowiekiem. Na całym ciele miała rany i zadrapania. Z nadgarstka leciała jej ostatnia błękitna krew która jeszcze jakimś cudem żyła w jej żyłach. Była ledwo żywa. Usychała powoli. Jej skóra robiła się sucha i cała w zmarszczkach. Oczy wyblakły i włosy stały się ciężkie. Zmieniłam się w człowieka przyciągając jej lekkie ciało do mnie.
- Tak to ja Lori. - łza spłynęła po moim poliku. Czemu ja płaczę? - Wezmę cię na ręce i zaniosę do chłopaków. Nie bój się wszystko będzie dobrze.
Dziewczyna przymknęła powieki, upadając przede mną. Wzięłam jej ciało wracając szybko do mieszkania. Gdy weszłam do schronu położyłam Lori na ziemi zamykając przejście na klucz i przysuwając do drzwi szafę.
- Edith to ty? - po schodach zszedł Liam. - O mój boże Lori!
- Ciszej bo klony się skapną. - skarciłam chłopaka.
- Właśnie jest taki mały problem Edith... - brunet przełknął gulę w gardle. - Nie ma ich pod domem.
- Jak to? - zdziwiłam się. - Nigdzie ich nie widziałam jak wracałam do domu. Zapach nadal był intensywny...
Li wziął ciało Lori na ręce wracając do salonu. Poszłam za nim, zastanawiając się nadal nad jedną rzeczą. Gdzie wywiało wilki?
- Lori? Halo Lori, o Mój Boże... - głos Nialla się załamał gdy zobaczył dziewczynę bez życia. - Czy ona nas słyszy? Czy ona żyje ? Czy może mówić?
- Niall uspokój się. - dotknęłam jego ramienia. - Ona nas słyszy, ale nie ma siły. Mówić raczej nie da rady.
- Zam-kni-j s-się.. - wycharczała moja przyjaciółka cicho. Mimowolnie zaśmialiśmy się wszyscy.
- Gdzie Harry? - palnęłam chcąc odwieść chłopaków od koszmarnego stanu mojej przyjaciółki.
- Siedzi na górze, podobno próbuje rozszyfrować te notatki co zabraliśmy ze sobą. - odpowiedział Lou.
- Pójdę do niego. - oświadczyłam. - Uprzedzając pytanie, nie nie macie jak jej pomóc. Ludzkie jedzenie jej nie uzdrowi, musimy czekać na Zayna.
Podobny obrazPognałam schodami na górę szukając loczka. Wyostrzyłam swój węch szukając jego perfum. Poszłam za zapachem, wchodząc do sypialni w której siedział chłopak.
- Hej. - przywitał mnie ciepło, nie odwracając wzroku z nad kartek. - Znalazłaś Lori?
- Można powiedzieć, że to ona znalazła mnie. - zaśmiałam się siadając obok niego. - Co robisz?
- Próbuję wszystko poukładać w całość. - poprawił włosy uśmiechając się do mnie. - Wyszło mi, ze z Aissią myliłyście się co do niektórych rzeczy.
- Jak to? - zdziwiłam się. - Dokładniej Harry.
- Znalazłem wiele historii na temat pierwszych Błękitnokrwistych. - sprecyzował. - Oraz kilka przydatnych rzeczy na temat składania ofiar w zagubionym kręgu. Jedna z legend głosi, że pierwsze wampiry pojawiły się w Cesarstwie Serbskim i żywiły się ludzkim mięsem. Nie krwią, a mięsem. Jest też wzmianka o wilkołakach, że niejakie "ludzkie psy" pojawiając się na terytorium wampirów kończyły jako przekąska. Królowa Cesarstwa zdradziła swojego męża z wilkołakiem. Jak to legenda wielka miłość i takie tam. Król gdy się dowiedział przepędził żonę, a wilkołaka zabił. Nie wiadomo w tej legendzie skąd pochodziły wilki, ale czytałem i jest wiele teorii. Francja, Szwecja i Austria. Jest też wzmianka że Bogowie nie mogli patrzeć na kanibalizm i Zeus zmienił ich w wilki. Moglibyśmy sprawdzić każdą wersje, ale to potrwałoby wieki.
- Chwila chwila chwila... - nabrałam powietrza. - Czy ty chcesz mi powiedzieć, że przed płomieniem był ktoś jeszcze?





___________________________________________________________
Witam! To ja! Znowu -_- Mam nadzieję, że podoba się rozdział. 
Wzięło mnie strasznie na pisanie i tak jakoś wyszło xD
Nie będę się rozpisywać bo po co :p
Pozdrawiam wszystkich!
RiDa



Znalezione obrazy dla zapytania tumblr wolf

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz