Uwaga!

sobota, 27 lutego 2016

Chapter 32



Szum wiatru pośród drzew owiał mi się o uszy. Zastrzygłam nimi , słysząc wrogą jednostkę. Odwróciłam się.Stał za mną Geo. Uśmiechnęłam się , podchodząc do niego. Ten zmarszczył brwi , odchodząc lekko. Zdziwiłam się . Co się dzieje ? Wilki zaczęły wychodzić zza drzew. Quill warknął pod nosem.
- Na co czekasz uciekaj! - wrzasnął w myślach przyjaciel. Nie wiedząc co robić posłuchałam rozumu i zaczęłam uciekać. Serce mówiło zostań , rozum - uciekaj, Wybrałam to drugie. Nie wiedząc co się dzieje zaczęłam nawoływać w myślach Lori. Nie odpowiadała. Byłam w potrzasku.
Ruszyłam przed siebie.Swoim wilczym węchem wyliczyłam iż do naszego domu jest jakaś godzina biegu.
- Edith... - szepnęła Lori.-Przyprowadź ich do domu. Są nam potrzebni...
- Potrzebni?! - zbulwersowana potrząsnęłam wilczym łbem. - Żeby przy stole nas wypatroszyli i zjedli ??
- Masz mało czasu.






Oczami Lori


- Czujesz to Lori ? - chłopak podniósł się gwałtownie. - To oni.Co robimy ?
- Ten znak....boli.Czuję ból.Co się dzieje ? - przerażona ściągnęłam spodnie.Znak świecił się na czerwono.A dokładnie jedno miejsce na amulet.Stado Z Manchesteru.Wtargnęli na nasz teren. Muszą zaznać bólu jak ja.
- O co do cholery chodzi?! - wrzasnął.
- Sama nie wiem. - zapłakałam. - To siedzi mi w głowie. To płomień, nic na to nie poradzę.
Nagle usłyszałam szczekanie. To Edith. Jest pod domem.
- Co musimy zrobić? - zapytał. Przymknęłam oczy. Czemu ja czuję ból? Co się dzieje?
-Jack wie coś o kręgu. - szepnęłam. - Dlatego musimy się dowiedzieć co.
Nuss dotknął mojego uda. Było ono gorące. Jakby paliło się od środka.
- Chodź. - podał mi rękę. - Oni już tu prawie są.
Wstałam pospiesznie, zmieniłam się z Nussem w wilka wychodząc przed dom.
- Nuss boję się. - szepnęłam do niego w myślach. - Jeszcze ten znak..
- Ból jest chujowy. - powiedział. - Ale podobno uczy.
Westchnęłam. Nie wiem co myśleć. Będziemy musieli z niego wyciągnąć informacje siłą. Nie lubię tego.Nagle podbiegła do nas Edith przemieniając się w wilka.
- Ty naprawdę masz nasrane. - wysapała ledwo. - Po co miałam tu z nimi biec? Prawie mi ogonek odgryźli.
Zaśmiałam się.
- Znak się jarzy. - wstałam otrzepując spodnie. - Coś mi mówi że Jack coś wie.
Potrząsnęła głową.
- Nie mam pytań. - zmrużyła oczy. - Wiesz co robisz?
- Chyba. - wzruszyłam ramionami. - Tak mi się wydaje.
Istnieje wielka różnica między niebezpieczeństwem, a strachem. Chciałabym w tej chwili czuć jedno z dwóch. A może i oba. Wszystko działo się tak szybko. Za szybko jak na Błękitnokrwistego.




________________________________________________


Witam wszystkich. Ciekawe czy ktokolwiek czyta jeszcze mojego bloga :) Jakoś mnie wzięło na skończenie blogów. Jednak ktoś to czytał więc powinno być warto. Emmm.. Czytał. No własnie. Jest tu ktoś jeszcze? Te dwa lata minęły tak szybko że nie wiem jak do tego doszło.Chciałam przerwy i minęły dwa lata. Trzeba to nadrobić. :)
RiDa






1 komentarz: