Uwaga!

piątek, 13 września 2013

Chapter 4





- Wychodzimy. - ogłosiłam  bez sprzeciwu. Jak potulne baranki przyjaciele  ruszyli za mną w stronę wyjścia. Gdy szliśmy już w tłumie powiedziałam :
- Ty deklu dlaczego nie miałeś żadnego zabezpieczenia?
- A właśnie. - ściągnął pierścionek,  po czym założył go na mojego palca. - Dziękuję jeszcze raz.
- Nie ma sprawy. - schowałam dłonie do kieszeni. - Ta zazdrość...
- Hahaha. - Edith wybuchła śmiechem. - Nie mogę. To było świetne George. Sto punktów dla ciebie.
- To był komplement? - podniósł brew do góry.
- Nie. - odparła "poważnie" .
- Ja walę. - pokręciłam głową śmiejąc się.
- Kogo? -spytała.
- Hę? - spojrzałam na blondynkę.
- No... kogo walisz? - zachichotała.
- Nie łap mnie za słówka. - naburmuszyłam się.
- Oj tam, oj tam. - dodał Geo poprawiając grzywkę jak rasowy pedał.
- A co to ma do rzeczy? - zapytałam rozbawiona.
- JEDNOROŻCE! - wydarła się Edishia. - ZABIŁEŚ DWA JEDNOROŻCE!
- Serio? - moje słowo ociekało sarkazmem jak ryż polany sosem.
- Nie no co ty. Ja jestem niegrzeczna. - strzepnęła niewidzialny pyłem z ramion. - Jestem niegrzeczną dziewczynką z Londynu.
- Tssaaa... - mruknął chłopak.
- Mówiłeś coś szczylu? - podwinęła rękawki od swetra.
- Może i mówiłem, cwelu. - wystawił pięści przed siebie. Wyglądało to komicznie.
- I teraz będziecie się bić, zgadłam?
Przytaknęli.
- To ja sobie usiądę i was nagram. - uśmiechnęłam się szeroko, siadając na pierwszej lepszej ławce. Wyciągnęłam telefon, włączając nagrywanie. Walka zaczęła się od... co za idioci.
Edith została przyciągnięta do Georga.  Zamiast go odepchnąć, położyła ręce na jego ramionach natomiast chłopak objął ją w talii, po czym zaczęli... tańczyć!
- To ma być walka?! - krzyknęłam.
- To jest walka. - odpowiedziała Edishia. - Walka na kroki.
- Co? - moja mina wyglądała naprawdę komicznie. Niespodziewanie usłyszałam dzikie wrzaski i ryki. Ludzie zaczęli biec w stronę London Eye.
- Hej. - zaczepiłam jakąś dziewczynę przechodzącą obok. - Co się dzieje?
- London Eye się zatrzymało. - odpowiedziała. - Nie działa od jakiś 10 minut. Ale teraz zaczęło skrzypieć i pochyla się w stronę Tamizy. Jeszcze chwila i wpadnie razem z pasażerami.
- Dzięki. - podziękowałam , po czym z prędkością światła podbiegłam  do przyjaciół.
- Szybko biegniemy do London Eye. Natychmiast. - powiedziałam ciągnąc ich w biegu.
- Co jest? - zapytała Edith.
- Sama zobaczysz.
Dobiegliśmy pod atrakcję. Policja odganiała tłum, który robił się coraz większy. Jakoś przedostaliśmy się do początku tej "kolejki" .
- Proszę się cofnąć. - zasugerował komendant.
- Pomożemy wam. - powiedziałam.
- Tylko Hulk nam może pomóc. - zaśmiał się. - Cofnijcie się!
Dopiero po chwili zauważyłam, że tłum jest odciągnięty jakieś dwadzieścia lub  nawet więcej metrów od nas. My stoimy okrążeni w okręgu. Gdy ruszyłam w stronę koła zostałam zatrzymana przez tego fagasa. Edishia się wkurzyła. Odciągnęła Policjanta na bok, po czym ryknęła ukazując kły.
Podobny obraz- Błękitnokrwiści!
Rozpętała się panika. Komisarze wyciągnęli broń celując w blondynkę. My z Georgem nie traciliśmy czasu. Z prędkością wampira podbiegliśmy do London Eye ciągnąc ją w drugą stronę.
- Nie damy rady sami. - sapnęłam ciągnąć mocniej. - Edishia!
- Nie mogę. - odpowiedziała.
- Mam pomysł. - brunet spojrzał w górę. - Tych ludzi nie jest dużo. Wchodź i  ich ściągaj.
- Poradzisz sobie? - spojrzałam mu w oczy.
- Czuję, że mięśnie to moja zdolność. - za wszelką cenę próbował mnie rozśmieszyć. Gdy zobaczyłam przy nas przyjaciółkę, puściłam rury odchodząc kilka kroków od koła. Tylko 2 wagony były zajęte. Wzięłam rozbieg i wskoczyłam na maszynę. Usłyszałam lekki jęk chłopaka.
- Przepraszam! - krzyknęłam. Niczym małpa przedostałam się do pierwszego wagoniku. Dwie staruszki.
- Proszę się mnie złapać. - objęłam jedną kobietę natomiast drugą poprosiłam aby się do mnie przyczepiła.
- Niech się panie trzymają. - ogłosiłam wychodząc z wagoniku. Tłum widząc mnie z kobietami, aż zdusił wielki okrzyk. Jedną ręką było trudno się przemieszczać, ale przecież jestem Błękitnokrwistą. Szybko zeszłam odstawiając pasażerów przy policjantach. Mój wzrok przebiegł po całym tłumie. Przy bramkach zauważyłam Harrego z kolegami. Kłócili się z komendantem. Kiedy miałam do nich podejść usłyszałam wrzask.
Spojrzałam na London Eye. Przyjaciele nie dawali rady. Ponownie wskoczyłam na maszynę, wspinając się do wagonika.
- Kurwa. - przeklęłam pod nosem widząc pięć osób siedzących w puszeczce.
- Szybciej Lori! - krzyknęła Edith.
- Pomóż mi! - odpowiedziałam. Po chwili przy mnie zjawiła się blondynka.
 - Weź dwie z nich, ja też wezmę i zostanie jedna to ja ją wezmę. - moje opisy są w chuj skomplikowane. Wzięłam dziewczynę w lokach i z fioletowymi włosami. Przyjaciółka wzięła natomiast blondynkę i brunetkę.
- Dziecko musi zostać. - oznajmiłam.
- Nie. - matka zaprzeczyła. - Ja zostanę weźcie ją. Mnie zostawcie, proszę...
- Koniec gadania. - odburknęła Edith, po czym zeszła.
- Przyjdę po nią obiecuję. - spojrzałam w jej oczy.
- Dobrze. Chodźmy. - wtuliła się we mnie. Zeszłam szybko z maszyny. London Eye prawie leżało. Edith postawiła kobiety, po czym pomogła Geo. Nawet policja i strażacy dołączyli się do nich. Nie wiele pomagają ale... cóż.
- Możemy puszczać? - spytali.
- Nie! - matka dziewczynki wbiegła, a za nią Harry?!
- Już po nią idę. - ogłosiłam. Wspięłam się do puszeczki wyciągając z niej małą blondyneczkę.
- Lori uciekaj! - wrzasnęła Edith ostatkiem sił trzymając London Eye.
- O cholera. - koło powoli przekręciło się w bok spadając do rzeki. Mocno trzymając dziecko biegłam ostatkiem sił po rurkach. Widziałam strach w oczach kobiety jak i Harrego. Nie zdążę... muszę coś zrobić. Zdjęłam pierścionek dając go w rączki dziewczynki.
- Edith! Łap ją! - krzyknęłam, gdy przestałam czuć grunt pod nogami. Rzuciłam dziecko w ręce przyjaciółki, w tym samym momencie zmieniając się w wilka. Byłam pół metra od mostu.






____________________________


No i wreszcie coś się dzieje!! :D Podoba się? Jak myślicie czy nasza Lori wpadnie do wody czy uda jej się wskoczyć na most? Liczę na komentarze :)
RiDa





Znalezione obrazy dla zapytania one direction tumblr

1 komentarz:

  1. WOW ! Dzieje się tu bardzo dużo akcji co mnie naprawdę ucieszyło :) i myślę że Lori zdąży i nic się jej nie stanie

    OdpowiedzUsuń