Uwaga!

niedziela, 6 października 2013

Chapter 10






Poszedłem za brunetem, zakładając kaptur na głowę. Zapukałem do drzwi. I drugi raz i trzeci.
- Dobra tam. - przewróciłem oczami. - Wchodzimy.
Popchnąłem drewnianą powłokę. Wszedłem pierwszy do pomieszczenia.
- Jejku.......- odezwał się Liam. Miał rację. To co zobaczyliśmy było nie do opisania. Normalnie szok. Chatka była elegancka. Ściany koloru beżowego, w niektórych miejscach pokryte kamiennymi płytkami. Dywan koloru czarnego, w białe kwiaty. Stały tu dwa duże łóżka, mała szafka i kącik kuchenny. Sama kuchenka elektryczna , mała lodóweczka oraz 2 o dziwo stare, zardzewiałe blaty. Na środku pomieszczenia , znajdował się stół dla 3 może 4 osób.
- Jeżeli oni tu mieszkają to.... - zacząłem. -  Mają takie luksusy? Jezu nie wiem co powiedzieć.
- Ja też nie. - pokręcił głową. - Myliłem się. Bynajmniej tak mi się wydaje.





Oczami Lori




Gdy zaczął padać deszcz zmieniłyśmy się w wilki , układając się w grocie. Safaa wtuliła się w moje ciało. Było jej zimno. Niestety nie mogę nic poradzić. Musi się nauczyć. Nie wiadomo ile będzie z nami. Leżeliśmy tak około godziny. I godzinę za długo. Edith powiedziała , że przyjdzie do nas. Godzinę temu. I nie przyszła. Nie wiem co się dzieje. Deszcz pada, oprócz tego czuję obcą woń. Inne stado jest w tym rejonie lasu. A nie powinno być. Nawet Geo się nie odzywa. Nie wiem co robić......
Chociaż.......





Oczami Edith



- Niall wejdź tutaj! - poinformował  blondyna brunet. Nasza pułapka zapełnia się wodą. Chłopcom sięga już do brzucha. Wspięli się na małą półkę skalną, wydrążoną przez wodę w dziurze. Myślą nie tylko o sobie. Mnie także zabrali. Nie chciałam się zmieniać w człowieka i pokazywać im mojego prawdziwego oblicza. Od około godziny byłam wtulona w ramiona Harrego. Nie puszczał mnie nawet na sekundę. Jeżeli tak dalej będzie to nie wiem co z nami będzie. Tamte tygrysy pognały w stronę tymczasowego mieszkania Lori i Safy. Wracając.......Nialler nie mógł wejść do nas. Nie miał w ogóle kondycji. Przewróciłam wilczymi oczami. Niedługo to na się utopi. Wyrwałam się lokersowi , skacząc do wody. O mało co nadziałabym się na kłodę.
Zanurkowałam zmieniają się w człowieka. Kiedy się wynurzyłam myślałam, że na zawał padną. Harremu opadła szczęka. Nie zwracając uwagi , pomogłam Horanowi wejść, do chłopców. Zmieniłam się w wilczycę zapierając się o skałę. Dla jasności próbowałam dostać się na poprzednie miejsce. W ramiona przystojnego bruneta. Złapali mnie za boki, wciągając na skałkę. Wtuliłam pysk w tors Stylesa. Opatulił mnie opiekuńczo. Nie myślcie sobie za wiele. Nic z tego nie będzie. Nagle usłyszałam warkot.Spojrzałam w górę. Przy otworze stał George w postaci wilka. Czarnego wilka. Zawyłam , szczerząc kły. Pomóż nam! - krzyknęłam w myślach. Chyba coś cię boli. - odpowiedział. - Mam pomóc ludziom? Poza tym mam do ciebie żal.
Dlaczego? - zapytałam. Powinnaś dołączyć do mojego stada. - odparł. - Tak samo jak Lori, Safaa i stado Yvonne. 
- Oni dołączyli? - zdziwiłam się. Nie. - zaprzeczył. - Ale to zrobią. A i coś twoi koledzy zostawili w naszej chatce.
- Co? - przekręciłam łeb. Dwóch kolesi jest w domku. - odpowiedział. - Masz godzinę na to aby ich  stamtąd wykurzyć, albo dołączą do nas. 
- Co się z tobą dzieje? - spuściłam głowę. Ze mną? Nic. Ale ty moja droga oddalasz się. Ta 3 idiotów dawno powinna leżeć martwa. Zachowujesz się jak Aissia.
- I co z tego! - wrzasnęłam. - Nie twój zasrany interes. 
- Jak chcesz. - odparł obojętnie. - Jestem teraz przywódcą stada. I tego i, z rejonów Manchesteru. 
- To oni? - szepnęłam. Przytaknął. 
- Bywaj Edishia. - ukazał kły, warcząc. - Spotkamy się niedługo.
Uciekł. Zawyłam , szczekając i warcząc. Wyrwałam się z ramion Harrego kładąc łapy na oczach. Nie wiem co robić. Muszę się zmienić w człowieka , aby im pomóc. Muszę też odnaleźć Lori, Yvonne, a co najważniejsze odczarować Geo. Och......nie wiem od czego zacząć......
- Czy tylko mi się wydaje, czy pada śnieg? - zdziwił się Niall. Położyłam łapę na ramieniu Harrego. Spojrzał mi w oczy.
- Jest coraz zimniej. - orzekł Louis. - Pada , a my tkwimy mokrzy w jakiejś dziurze. Co robimy?
Wtuliłam swoje mokre ciało w ciało bruneta.
- Mogłabyś się zmienić? - szepnął Styles. - Proszę.......
Spełniłam jego prośbę. Moja przemiana, nie trwałą długo, ale wystarczająco , aby ponownie zdziwić bruneta. Mój policzek wciśnięty był w jego koszulę ; ręka wszczepiona w spodnie. To co miałam na sobie było, lekko wilgotne, lecz pokryte błotem.
- Jesteś śliczna. - powiedział. Złapał mnie tak jak niemowlaka. Przymknęłam oczy, czując ciepło bijące od jego ciała. Nie to co ja. Zimna , biała skóra. Czyżbym zmieniała zdanie o sobie tak jak Aissia? Możliwe.
- Przepraszam ,że przerywam ,ale WODA nas goni. - zażartował Niall. Otrząsnęła się, poprawiając włosy.
- Macie telefon? - zapytałam.
- Mówisz po naszemu? - zdziwił się Lou.
- Nie ,mówię po marsjańsku. - przewróciłam oczami. - Mamy mało czasu. Dzwońcie do tych innych dwóch kolesi. Szybko.
- Po co? - wstaliśmy, czując jak woda dosięga do półki.
- Jeżeli nie zadzwonicie, moi wrogowie zrobią z nich trupy, albo Błękitnokrwistych. - sapnęłam. Harry wyciągnął telefon. Wybrał numer.
- Co mam powiedzieć? - spytał szybko.
- Powiedz , żeby najszybciej jak to możliwe opuścili chatkę. Następnie posłużyli się GPS , aby dojść do nas. Muszą nas stąd wyciągnąć. - odpowiedziałam, pocierając żuchwę. Oblizałam kły, czując jak pragnienie rozchodzi się po moich żyłach. - Jestem głodna. Macie coś.........do jedzenia?
- Nie oddam Ci mojej krwi!!! - wrzasnął Niall. Zarechotałam.
- Nie piję krwi. Batonik lub cukierek.....nie wiem.
- Masz. - blondyn wyciągnął w moją stronę baton czekoladowy. Zjadłam go , po czym spojrzałam na niebo. Chmury były czarne jak węgiel. Nie dobrze.
- Już biegną. - Harold schował urządzenie. - Nie wiem jak, ale telefon w ogóle mi się nie popsuł.
- Szczęście. - mruknęłam. Nie musieliśmy długo czekać. Nad dziurą pojawiło się dwóch facetów. Zayn i......ktoś.
- Kto to? - zapytał ten drugi, wskazując na mnie. Skuliłam się chowając za ciało Louisa. W 10 minut byli już na powierzchni. Zostałam tylko ja.
- Zostawcie ją. - orzekł Liam? Chyba tak. - Nie zasługuje na życie.
- Proszę.....pomóżcie. - zapłakałam. Dziwne uczucie. Nigdy tego nie robiłam. Moje błękitne łzy spływały do dna pułapki.
- Szukajmy Safy. - poradził Zayn. - Nie będzie nam potrzebna.
- Dziwisz się! - po mojej stronie stanął Niall. - Gdy by nie ona byłbym martwy. Tak samo jak Louis i Harry.
Prychnął.
- Poza tym w lesie biega stado wrogie wam jak i mi. - dodałam. - Obronię was.
- Tsaa. - Li założył ręce na piersi. - Niech Ci będzie.
Styles schylał się , aby mi pomóc, lecz powstrzymałam go machnięciem ręki.
Zmieniłam się w wilka, szykując do skoku. Wycelowałam i Bach! Leżałam na ziemi pomiędzy nogami Zayna.
- Dlaczego wcześniej nie wyskoczyłaś? - Lou zrobił wielkie oczy.
- Nie chciałam was zostawiać. Poza tym nie miałam jak. Idziemy po Safeę?
- Wiesz gdzie ona jest? - Harry trząsł się z zimna. - Prowadź.
- Nie tak szybko. - zaśmiałam się. - Jest pod opieką. Ale wam też się ona przyda. Nie chcielibyście czegoś cieplejszego, lub nawet napić się herbaty?
- Jestem za. - poparł mnie Niall.
- Skierujmy się do domku. - otrzepałam ręce.
- Ale to daleko. - narzekał Liam.
- Ok....... - zaczęłam. - Poczekajcie chwilkę. Idę po przyjaciół.
Zmieniłam się w tygrysa biegnąc w las. Ryknęłam , uderzając łapami o drzewo. Moment później zza zakrętu wyłoniły się 3 konie. A dokładnie Yvonne (najciemniejszy koń) , Seth (najjaśniejszy koń) oraz Daveh (koń w środku). Poprowadziłam ich do chłopców. Yvonne zmieniła się w człowieka, mówiąc :
- To ludzie.
- Tak. - przytaknęłam. - Moglibyście nas podwieźć do chatki? Ogólnie rzecz biorąc coś dziwnego dzieje się z Geo. Podobno jest teraz samcem alfa i  tutaj i w Manchesterze.
Przytaknęła.
- Stado z tamtego rejonu coś musiało przywiać. - pokręciła głową. - Sami by nie przybiegli taki kawał drogi. Widzą o tym , że Daveh jest, to znaczy był samcem alfa i nie warto z nim zadzierać. Boją się tego miejsca.
- Co to oznacza? - zapytałam.
-.......................................


CDN.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Na początek wyjaśnię wam wszystko związane ze stadem. Stado te tutaj (Lori , Edith itd.) jest najgroźniejsze. Każdy ma swój przedzielony kolor futra. Jak i jest podzielność drzewa genealogicznego. Stado Daveh'a składa się z niego samego i : Lori , Edith, Seth, Yvonne , George , Quil oraz Nuss.
Daveh - samiec alfa tzw. przywódca.
Lori - samica podrzędna tzw. członek stada.
Edith - samica podrzędna tzw. członek stada.
Seth - samiec podrzędny tzw. członek stada.
Nuss -  samiec podrzędny tzw. członek stada.
Yvonne - samica alfa tzw. przywódczyni , lecz mimo, iż jest partnerką samca nie rządzi stadem.
George - samiec podrzędny tzw. członek stada .
Quil - samiec podrzędny tzw. członek stada.

Lori nie ma na tym zdjęciu ze względu na kolor futra i posturę :






Wilcza odmiana Lori. Jako jedyna jest rzadkim wyjątkiem - ma śnieżno-białe futro :



















George zmienił kolor futra, gdyż został samcem alfa stada z Manchesteru, mimo , iż nie do końca zajął miejsce Daveh'a w Londyńskim stadzie.Mroczny płomień ma nad nim całkowitą kontrolę. Lekarstwem jest znieważenie (czyt. pokonanie lub zniżenie dumy na ostatni poziom) osobnika , który przechodzi proces zhybrydacenia. Jeżeli chodzi i genealogię stada to:
* Yvonne jest dziewczyną Daveh'a
* Nuss jest bliźniakiem Seth'a

I to chyba tyle :P Wstawiam rozdział wcześniej, bo później nie miałabym czasu. Liczę, że oprócz Weroniki Turlej będą inne komentarze ;) Mi zależy. Dajecie mi motywację, uwierzcie na słowo.Więc.....pozdrawiam i zapraszam na moje inne blogi :*
RiDa




4 komentarze:

  1. OMG jeszcze nigdy nie widziałam i czytałam rzecz jasna, takiego opowiadania, ale jest ZAJEBISTE !! <3 Czekam na następne rozdziały, dziękuję za komentarz i mam nadzieję, że będziesz do mnie wpadać częściej <3

    http://love-and-do-not-die.blogspot.com/
    http://yesimnessie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. GENIALNY ! Fajnie że wyjaśniłaś o co chodzi z tym stadem bo jak czytałam to troszkę się pogubiłam xdd

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie żałuje że postanowiłam tu zaglądnąć ponieważ twój blog jest ŚWIETNY ! a rozdział bardzo i to bardzo wciągający :) na pewno będę tu częściej wpadać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem co powiedziec.... Jestem pozytywnie zadkoczona pisz dalej !!!

    OdpowiedzUsuń