Uwaga!

piątek, 18 października 2013

Chapter 13






- Wracajmy do domu. - oświadczył biorąc ją na ręce.
- Nie!!! - krzyknęła, wyrywając się. - Nie, nie , nie!!!
Nie zdając sobie sprawy z tego co robi , przez przypadek ukazała kły.
- Zamieniłyście ją?! - Zayn złapał mnie za gardło. Zamknęłam oczy, nie z bólu. Raczej z bezradności. Nic nie czułam.
- Puść ją. - szepnęła Safaa. Malik spojrzał na dziewczynkę, a następnie na mnie. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego co robi.
- Nie chciałem. - odparł sadzając mnie na ziemię. Poprawiłam czapkę.
- Zayn twoja siostra została przemieniona , kiedy poszła za tobą do lasu. - zaczęła Edith. - To nie my. Po co miałybyśmy to robić? Lori nawet z przymusu opiekowała się Safaą.
- Nie musiałaś tego mówić. - syknęłam , popychając przyjaciółkę. Uśmiechnęła się krzywo, wstając.
- Dzięki. - walnęła mnie w ramię.
- Co ja powiem mamie? - złapał się za włosy.
- Że jest Błękitnokrwistą? - zapytał Louis.
- Może uda się znaleźć lekarstwo. - powiedziałam na ucho Edith.
- Odwala Tobie?! NIE MA lekarstwa! - przewróciła oczami.
- Jest!! - wrzasnęłam. Chłopcy przyglądali się nam.
- Trzeba tylko poszperać w historii i znaleźć odpowiednie składniki. - wyjaśniłam. - Ja nie chcę takiego życia. A bynajmniej pomoglibyśmy im.
-Nie wiem....  - zacięła się. - Nie mamy teraz czasu na takie gówno. Musimy bronić terytorium, a poza tym jak chciałabyś wyjść na miasto? Ludzie chcą nas zabić.
- Możemy coś z tym zrobić. - zaproponował blondyn. Zerknęłam na niego , z ukosa. Mimo, iż minęło z 10 minut cały czas patrzył na mnie. Podeszłam do niego. Speszony odwrócił wzrok.
- Nie wstydź się.... - szepnęłam mu na ucho, przelotnie całując w policzek. - A co do poprzedniego stwierdzenia......moglibyście?
- Jasne. - połknął tzw. gulę w gardle. Odeszłam na poprzednie miejsce.
- Lepiej będzie jak na razie odejdziecie, zapominając o nas. - wtrąciła Edishia. - Co do Safy , to wasza sprawa. Powiedzcie jak uważacie. Na ten okres musicie zniknąć z naszego życia.Kiedy wszystko się uformuje , znajdziemy was i dopiero wtedy pomożemy. Sorry , ale mamy dużo na głowie.
Warknęłam , czując jak intuicja zwierzęca bierze w górę. Pokręciłam głową , chcąc wywalić z mego umysły Płomień.
- Lori wszystko ok? - zapytała Edith. Wrzasnęłam, upadają na kolana. Moje ciało przetransformowało się w wilka. Nie takiego jak poprzedniego. Byłam z dwa razy większa. Mój rozmiar wkraczał na większy poziom. Nie byłam tak ogromna jak Daveh czy Quil ,ale to coś. Spojrzałam morskimi oczami na resztę.
- Dlaczego Lori jest taka wielka? - zdziwił się Liam.
- Sama nie wiem. - blondynka spojrzała na mnie. - Aissia słyszysz mnie? Co się dzieje?
Spróbowałam się zmienić lecz na marne. Cholera! Co jest?! Zawyłam, padając przed przyjaciółkę.
- Nie może się zmienić. - zmartwiła się. - Chyba na was czas.
- Nie!! - wrzasnął blondyn.....chyba Niall. - Nie chce jej tak zostawiać.
To  byłe miłe z jego strony. Podeszłam do niego, ocierając się bokiem o jego nogę. Jak pies.......MAM POMYSŁ!
- Edith! - wrzasnęłam w myślach.
- Co? - spytała.
- Mam malutki pomysł. - zaśmiałam się. - Mamy dużo spraw, nie? To tak może.......przez 2 dni jeszcze pobędziemy tutaj, pomagając odeprzeć atak. Safaa nie chce iść beze mnie , więc jeden z chłopców zostanie z nią w domku. Następnie, pójdziemy jako "psy" chłopców do ich domu. Takim o to sposobem będziemy mogli przemieszczać się po mieście.....
- Tak kurwa wytłumaczyłaś , że nic nie rozumiem oprócz psów. - odpowiedziała.- Ale spoko. Spróbuję powiedzieć o tym chłopcom. A! I co się stało? Nie możesz się zmienić....
- Sama nie wiem......
- I co? - dopytywał się Harry.
- Emh.......na was już czas. - skłamała. Warknęłam. Ugryzłam ją w kolano. Spojrzała na mnie , po czym powiedziała :
- Tamten pomysł nie wypali. Sorry Aissia. Nie mogą z nami przebywać.
Podeszłam do chłopców, padając przed nogi.
- O co jej chodzi? - Louis przekręcił głowę.
- Chce abyście ją zabrali do siebie, jako domową suczkę. - wtrąciła Safaa. - Edith kłamstwo w ogóle nie popłaca.
- Oh.... - przewróciła oczami. - Przyjdźcie do lasu za dwa dni. Wtedy ją zabierzecie.
- A dlaczego nie teraz? - Niall zmarszczył brwi.
- Bo nie. - odparła. - Idźcie już. Traficie?
- Jasne. - Zayn złapał siostrę za rękę.
- Pa Lori. - uśmiechnęła się. Polizałam ją w policzek. O Nialla nogę otarłam się , tak samo jak z innymi. Ruszyli przez górę w kierunku wyjścia. Kiedy znikali w oddali zawyłam. Z czego? Sama nie wiem. Nie wiem jak nazywa się to uczucie.



Oczami Nialla


Szliśmy około godziny. Panowała okropna cisza. Za wszelką cenę chce ją przerwać. Ale nie wiem jak.
- Safaa jaka jest Lori? - wypaliłem. Dziewczyna uśmiechnęła się, zaczynając :
- Jest spoko. Karmiła mnie, zajmowała się mą cały czas. Nieraz wujek Nuss , przychodził.
-Nuss? - zdziwił się Louis. - To chyba ten z ich stada, nie?
Przytaknęła.
- Czy Lori będzie z nami mieszkać? - spytała.
- Tak. - odpowiedział Harry. - Tylko szkoda , że Edishia nie będzie.
- Coś się kroi. - Liam uśmiechnął się chytrze.
- Tsssa.... - mruknął. - Nieśmiertelna i gwiazda popu. Bravo dla was.
- A w ogóle widzieliście o tym jakimś lekarstwie? - poprawiłem włosy.
- Edith dziwnie zareagowała na pomysł brunetki. - pokręcił głową Zayn. - Może podoba jej się takie życie?
- Las , walki i śmierdząca sierść? - zarechotał Hazza. - O niczym innym nie marzyłem przez lata.
- Głąby. - przewróciłem oczami. - Nieśmiertelne są.
- Aaaa no tak! - wykrzyknął Louis. - Zayn?
-Hmm?
- Co się nie odzywasz?
- Myślę co zrobić z Safą. - spuścił głowę. - Prawda, czy kłamstwo?
Niespodziewanie usłyszeliśmy szelest w krzakach.Gwałtownie odwróciliśmy głową chcąc zidentyfikować sprawcę. Z zarośli wyszedł czarny, masywny wilk. Mniejszy od Lori , ale nie taki mały.
Warknął , ukazując kły.
- Nigdy nie zdobędziesz serca Lori. - usłyszałem w głowie. - Ona będzie moja.
- George? Tak się nazywasz? - spytałem, myśląc.
- Może i tak się nazywam. - przekręcił łeb. - Nie mam wilczego pojęcia co ona w tobie widzi. Zwykły człowiek, nie zdobędzie kamiennego serca Błękitnokrwistej.
- Jaki ty masz problem? - zdziwiłem się.
- Geo!!!!! - wrzasnął kobiecy głos.
Zza nas wyszła wilczyca o śnieżno-białej sierści. Lori. Śledziła nas? Stanęła przed nami, pyskiem w stronę George'a.
- Szukałam Cię. - odpowiedziała. - Wracaj do nas.
- Nigdy. - syknął.
- Lori. - szepnąłem.
- Nie wtrącaj się człowieku. - szczeknął na  mnie wilk. - Nie zasługujesz na nią.
- Zasługuje na miłość o wiele bardziej , niż ty na życie wygnańcu. - wtrąciła się. - Znikaj  stąd, albo zabiję cię.
Chwile przypatrywał się nam, po czym odwrócił się i pobiegł w stronę przeciwną. Dziewczyna prychnęła pod nosem, ocierając grzbietem o drzewo. Odwróciła się w naszą stronę. Stała, a po chwili zerknęła na mnie, po czym uśmiechnęła się. Po wilczemu. Musicie zobaczyć to na żywo. Żadne zdjęcie tego nie opisze. Tym bardziej słowa.
















~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest rozdział :) Jak zwykle - dziękuję za komentarze. Następny pojawi się możliwe , że we wtorek, lub nawet wcześniej. Liczę na komentarze i pozdrawiam :*
RiDa





2 komentarze:

  1. Bardzo fajny :) Rozwalil teket Edith ''nic nie rozumiem...'' :D czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne ! Jestem ciekawa czy będzie coś pomiędzy Niallem a Lori <3

    OdpowiedzUsuń