Uwaga!

czwartek, 10 października 2013

Chapter 11






- Stado z tamtego rejonu coś musiało przywiać. - pokręciła głową. - Sami by nie przybiegli taki kawał drogi. Widzą o tym , że Daveh jest, to znaczy był samcem alfa i nie warto z nim zadzierać. Boją się tego miejsca.
- Co to oznacza? - zapytałam.
- Oznacza to , że Mroczny Płomień igra z naturą. - mruknęła. - Chce nam dać nauczkę.
- Za co? - strzeliłam face - palma. - Jaka kurwa nauczka?!
- To ty nie wiesz? - Poprowadziła konie do chłopców. - Nauczka za zabicie jej.
- Ale to było z 500 lat temu? Może i nawet więcej.
- Tak....... - zacięła się. - Ale ona wie , że jesteśmy najgroźniejszym stadem które żyje, znaczy zmarło . Wszyscy się nas boją. Nikt jeszcze nie odważył się zaatakować Daveh'a .
- Nie rozumiem. - złapałam się za włosy. - A co z Geo?
- Przechodzi proces zhybrydacenia. - poprawiła bluzę.
- Czyli to on ich zwołał!! - wrzasnęłam. - Wszystko układa się w całość. Płomień ma nad nami kontrolę. Jak George się zmienia jest pod jej wpływem, czyli to ciało Geo, zwołało innych.
- Jest w tym coś. - pokręciła palcem. - Dobra. Wskakujcie. Podwieziemy was. Potem spróbuję rozwiązać sprawę z...........tym.
- Daj znać jak coś. - zmieniła się w konia. Zrobiłam to samo. Na Seth'u siedział Niall i Liam, na Daveh'u Zayn. Mnie dosiadł Harry , a Yvonne Louis. Pognaliśmy przez las, w kierunku domku. Poczułam jak ręka chłopaka wplata się w moją grzywę. Prychnęłam. Mój spokój przerwała odpowiedz w mojej głowie.
- Edishia  jesteś? - zapytała Lori. Tak tak! - wrzasnęłam. - Słuchaj , uważaj. W pobliżu czai się Geo ze stadem z Manchesteru.
- No i co? To , że ught. Po prostu uważaj. Niedługo przybędę z Harrym i jego przyjaciółmi. 
- Ok. Czekam.
Zatrzymaliśmy się przed chatką. Zmieniłam się w tygrysa, uprzednio czekając aż Harry zejdzie ze mnie. Yvonne razem z chłopakami uciekła do lasu. Stanęłam przed drzwiami, unosząc nos do góry. Pchnęłam powłokę łapą, wchodząc do środka. Pusto. Reszta weszła za mną.
- Zmienisz się? - spytał Zayn. Wykonałam jego polecenie.
- Aż taka jestem brzydka? - spuściłam głowę. - Rozgośćcie się. Herbaty, wody?
- Poproszę szklankę wody. - powiedział Liam. Podałam mu trunek. Sama zaparzyłam sobie herbatę. Usiadłam obok Nialla.
- To.......kim jesteś? - orzekł Louis.
- Kobietą. - przewróciłam oczami. - A jak myślisz?
- Ee......Błękitnokrwistą? - walnęłam czołem o powłokę stołu.
- Serio?! Nie wiedziałam. - udawałam głupią. - Myślałam że jestem z Hogwardu.
Chłopcy zaśmiali się.
- Ja chciałbym coś powiedzieć. - zaczął Li. - Przepraszam, za te niewinne oskarżenia. Zawsze myślałem , że jak widzisz człowieka to wysysasz z niego ludzkie życie. Wiem, to absurdalne.....
- Stop. - machnęłam ręką. - Wybaczam, bo każdy ma prawo do błędu. Każdy ma swoje życie. Swoje wybory.Swoje lekcje. A przede wszystkim swoje błędy.........



CDN.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję bardzo za komentarze pod poprzednim rozdziałem :) 11 jest krótki, ale za to wstawiłam go wcześniej. Mam nadzieję, że pod tym postem będzie nawet i więcej komentarzy, a żeby nie mniej ;) Pozdrawiam.
RiDa





3 komentarze:

  1. Nic dodać nic ująć rozdział jest HRDVUDEGHXGHDGXDHVFGHVD <3 Życzę weny i czekam na next xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahahaha z Hogwardu jestem xdd skąd bierzesz te pomysły ?
    Rozdział GENIALNY !

    OdpowiedzUsuń