Uwaga!

niedziela, 13 października 2013

Chapter 12




- Ja chciałbym coś powiedzieć. - zaczął Li. - Przepraszam, za te niewinne oskarżenia. Zawsze myślałem , że jak widzisz człowieka to wysysasz z niego ludzkie życie. Wiem, to absurdalne.....
- Stop. - machnęłam ręką. - Wybaczam, bo każdy ma prawo do błędu. Każdy ma swoje życie. Swoje wybory.Swoje lekcje. A przede wszystkim swoje błędy....
- To było piękne. - uśmiechnął się Harry. - A w ogóle......masz jakieś ubrania na zmianę?
- Jasne. Spoko. - podeszłam do szafy wyjmując z niej stos ciuchów. - Wybierzcie sobie coś, ja pójdę za filar się przebrać.
Zabrałam komplet ubrań, chowając się za rogiem. Zmieniłam odzież wracając do chłopców.
- Gotowi? - zapytałam.
- Tak. - odpowiedział Niall. - Tak w ogóle.......nie przedstawiłaś się.
- Ah.....przepraszam. Mówcie do mnie Edith. - włożyłam pierścionek na palec.
- A jak masz na imię? - dopytywał się Mulat.
- Edishia. - mruknęłam cicho.
- Ej moment.....ty jesteś tą dziewczyną z kawiarenki i London Eye? - zaskoczony Liam ,aż złapał się za włosy. - Nie poznałem Cię.
- A gdzie tamta brunetka? - zapytał się blondyn.
- Nie ważne. Kiedy oddamy wam Safeę zapomnijcie o nas. Nie musicie wiedzieć o nas wszystkiego.- wyszliśmy z mieszkania. Skierowaliśmy się do głębi lasu.
 - Dlaczego? - Harry złapał mnie za ramię.
- Bo nie jesteśmy niczego warci. - warknęłam. - A teraz proszę. Milcz.
- Ale.......
Zdenerwowana zmieniłam się w wilka.
- I coś zrobiła debilu? - syknął Louis. - Zawsze wszystko spieprzysz.
- Nie moja wina. - podniósł ręce do góry.
Prychnęłam. Szykuje się długa droga......






Oczami Lori




- Lori! Lori! - wrzasnęła Safa wybiegając z lasu. - Widziałam kogoś.
- Kogo? - wyszłam z nory.
- Bandę wilków. - sapnęła , tuląc się do moich ramion. - Na czele stał duży ,czarny samiec.
- Nie dobrze. - mruknęłam. Niespodziewanie przypomniało mi się ostrzeżenie Edith. To mógł być George.....
- Schowaj się do domku.  - poleciłam. - Zmień się w wilka i czekaj. Pod żadnym pozorem nie wychodź. Zrozumiano?
Przytaknęła, znikając z mojego pola widzenia. No to teraz Aissia myśl...... Potrzebuję pomocy. Najlepiej Seth i Daveh. No i Yvonne też.Nagle usłyszałam warkot. No......pomocy to ja nie wezwę. Na górce pojawił się samiec alfa. George. Staliśmy w ciszy przypatrując się sobie. Nie mrugnęliśmy nawet okiem. Gdy ruszyłam w jego stronę , oddalił się.
Mam szczerą nadzieję, że nie wróci. Ale jak to się mówi nadzieja matką głupich. Ale też umiera ostatnia. Warknęłam wzywając resztę stada. Na lekkim zimowym podłożu ,(śnieg był stopiony z deszczem) zagalopował tylko i wyłącznie Seth.
Zmienił się w człowieka.
- Wzywałaś. - powiedział. Przytaknęłam.
- Gdzie reszta?
- Nie mogła , przyjść. - odparł. - Walczą na wschodnim krańcu z jakimś obcym stadem. Chyba to Ci z Manchesteru.
- Na pewno. - kiwnęłam głową. - Słuchaj prze chwilą pojawił się George. Sam.
- Wróci. Tym się nie martw. - zaśmiał się.
- Nie. Właśnie NIE chce żeby wracał. Safaa! Chodź tutaj na chwilkę.
Z norki wyłonił się mały wilczek. Seth'owi prawie oczy wyszły z orbit.
- Pilnuj ją. - ostrzegłam. - Jakby coś mi się stało, uciekaj z nią do Edith.
- Jasne. - pogłaskał dziewczynę. - Ale co może się......
Nie zdążył nawet dokończyć zdania. Zza drzew wyłoniły się wilki.Cholerny Geo!


- Schowajcie się. - ostrzegłam, zmieniając się w wilka. Stado okrążyło mnie z każdej strony. Nie mam nic do stracenia. Z głośnym rykiem rzucam się na pierwszego lepszego. Odpycha atak. Są o wiele silniejsi. Przydałaby się Edishia i Daveh. Och proszę....... Warknęłam na przyjaciela. Nie ruszył się. Nic , a nic. Skoczyłam na niego, wgryzając się w kark. To jest najskuteczniejsze. Wróg nie ma , żadnego wyjścia. Chyba że walnie plecami o drzewo. W tym przypadku nie mam na co liczyć. Brunet po pewnym czasie, zatrzymał się czekając , aż inny wilk zdejmie moje ciało. Kurcze! Moment później leżałam pod drzewem, obita z lewej strony. Zaatakowałam dalej, nie wiedząc, że moje wyczyny są obserwowane......






Wracamy do Edishii



Zatrzymaliśmy się przy wielkiej sośnie , obserwując walkę.
- Muszę jej pomóc. - szepnęłam do chłopaków. Siedzieli z otwartymi ustami nie wiedząc co odpowiedzieć.
- Idź. - zalecił Liam. - Pomóc wam?
- Nie, jeszcze byś oberwał. - pokręciłam głową. - Nie chciałabym tego.
- Edith? - zapytał Niall. - Spójrz.
Zerknęłam na przyjaciółkę. Właśnie w tym samym momencie została odrzucona w najbliższe drzewo. Leżała chwilę, po czym ponownie zaatakowała wilka.
- Daveh? - powiedziałam na głos, odwracając głowę. - Co tu tu robisz?
- Zaatakowali nas od wschodu. - odpowiedział. - Wzywano mnie i Seth'a.
- To gdzie on jest? - zdziwiłam się.
- Pewnie pilnuje Safy. - wzruszył ramionami.
- Safy?! - wrzasnął Zayn.
- Ty idioto.- szepnęłam. Wrogowie odwrócili się w naszą stronę. Nie zrezygnowali. Jeden z wilków ruszył w naszą stronę. Gdy wyjrzał za drzewo skręciłam mu kark.





Aissia 




- Safy?! - wrzasnął głos. Odrobinę przypominał Zayna. Ał, moja głowa. Pulsuje, chociaż nie czuję bólu. Zapamiętajcie to. Jeden z wilków poszedł na górę. Kiedy tylko postawił na niej łapę, został zabity, przez sprawne ręce mojej przyjaciółki. Wstałam , zawyłam. Zzza rogu wybiegł Daveh i Edith. Przemienieni w wilki.
Dopiero mogłam bez przeszkód ruszyć do ataku. Walczyliśmy zaciekle, nie poddając się. Niedługo potem dołączył do nas Nuss i Quil. Z każdym krokiem atakowało się coraz lepiej. Kiedy zostały 3 wilki wraz z Geo, brunet wycofał się w stronę lasu. Kiedy Nuss miał zamiar zmienić się w postać, warknęłam na niego.
- Co jest Lori? - zapytał. 
- Spójrz. - powiedziałam. 
Z górki powoli zeszło 5 chłopaków. Zayn , Harry i jego koledzy. Powoli wycofałam się do tyłu. Quil ruszył na nich z wyszczerzonymi kłami.
- Nie! - wrzasnęłam telepatycznie. - Wracajcie do granic. 
- Ok. - odpowiedział.
Razem z Nuss'em i Daveh'em wbiegli w las. Edith zmieniła się w człowieka.
- Nic wam nie jest? - zapytała ich. Prychnęłam, warcząc. Co się ze mną dzieje? Nie ufam im. Proste i logiczne.
- Nie. - odpowiedział blondyn, spoglądając na mnie. Zaszczekałam , czując jak sierść na karku zjeżyła mi się.
- Hej, co jest? - Edishia ukucnęła obok mnie. Oparłam swoją głowę, na jej kolanie.
- Nie ufam im. - szepnęłam.
-Dlaczego? - zapytała.
- Sama nie wiem. Jak powiesz im, kim jest Safaa wkurwią się, zabijając nas. Mają noże.
- Skąd to wiesz? - zdziwiła się. - Chłopcy wyjmujcie broń.
Mężczyźni wyjęli , małe sztylety z bluz. Warknęłam, kiedy upuścili wszystkie na liście. Zabrałam je do norki, chowając pod ściółką. TERAZ mogłam wyluzować.
- Zmień się. - poleciła przyjaciółka. Pokręciłam głową.
- Nie wstydź się. - zachęciła mnie. Jak miałam się zmienić kiedy ten blondyn wgapiał swoje gały we mnie?!! Nie zdążyłam nic zrobić, gdy z norki wyszedł Seth. Podszedł do nas, zmieniając się w człowieka.
- Lori dawaj. - zachęcił. Zawyłam , przetransformują się w człowieka. Miałam na sobie jedynie to, ależ to i tak nic.
- To ty. - szepnął Harry.
- Co ja? - spytałam  sarkastycznie , słodko. Zauważyłam jak na twarzy pozostałych wkradają się uśmiechy.
- Dziewczyna z kawiarni. - odpowiedział.
- Gdzie Safaa? - zapytał Zayn.
- Śpi. - odpowiedział Seth.
- Gdzie?
- Tu. - wskazał na skałę.
- To przecież dziecko. - wkurzył się. - Śpi na ziemi?!
- Nie powiedziałyście mu? - Seth przeczesał włosy. - Powodzenia. Jakby coś ja idę do domku. Do zobaczyska.
- Pa. - odburknęłam. - Edith nie powiedziałaś im?
- Nie. - spuściła głowę. Zaśmiałam się.
- To masz problem. - zmieniłam się w wilka idąc po dziewczynę. Akurat się przebudzała.
- Co jest? - spytała w pół sennie.
- Twój brat przyszedł. - uśmiechnęłam się. - Wracasz do mamusi.
- Nie chce. - zrobiła grymas. - I.....ja mam brata?
- Zapomniałaś? - zrobiłam wielkie oczy. Pokręciła pozytywnie głową.
- Zayn. Zayn Malik.Mówi Ci to coś?
- Możliwe........
Wyszła z kryjówki.
- Safaa?!!!! - pisnął jakiś brunet. Mulat gdy zobaczył siostrę, uśmiechnął się.
- Safaa......cukiereczku. - powiedział, rozkładając ręce. Dziewczynka niechętnie podeszła do chłopaka.
- Wracajmy do domu. - oświadczył biorąc ją na ręce.
- Nie!!! - krzyknęła, wyrywając się. - Nie, nie , nie!!!
Nie zdając sobie sprawy z tego co robi , przez przypadek ukazała kły.......

CDN.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję TYM co komentują rozdziały :) Bynajmniej wy macie odwagę coś napisać :3 Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy. Dziękuję jeszcze raz, oraz liczę na komentarze. Kocham was <3
PS: Następny za tydzień.
SaVannah (RiDa)






3 komentarze:

  1. WOW ! Z każdym następnym rozdziałem zaskakujesz coraz bardziej !

    OdpowiedzUsuń
  2. hmmm ciekawe czy Safa przypomni sobie Zayna ?

    OdpowiedzUsuń