Uwaga!

piątek, 15 listopada 2013

Chapter 20





Siostra Zayna nie odpowiedziała. Machnęła ręką, powodując , że fala uderzyła w Błękitnokrwistą.
- Hej co z nią jest? - zdziwił się Liam. - Patrzcie na jej oczy. Są różowe.
- Mam dość!! - krzyknęła. Złapała Nialla , przygwożdżając do ściany.
- Pomocy! - zawołał. W tym samym momencie drzwi wypadły z zawiasów.
 Wleciały przez nie 2 wilki.Jedna to była Aissia, drugiego nie rozpoznałem.




Oczami Lori 


Rozwaliłam drzwi wbiegając do mieszkania. Nie. Nie jako koń. Jako wilczyca normalnych rozmiarów. Przemiana czegokolwiek, bo nie wiem co mi było - ustąpiła. Wracając.......Rzuciłam się na Doni, uwalniając blondyna.
- Witaj Lori. - wstała, śmiejąc się. - Co? Jednak im pomożesz? A już myślałam, że zdążę.
- Najpierw nas zabij. - obok mnie pojawiła się Edith w ciele człowieka. - Na co czekasz Doni? Aport.
Szatynka warknęła. Spojrzałam na chłopaków. Stali, oczekując rozwinięcia akcji. Obok nich siedziała Safaa. Co?! Dlaczego ona ma różowe oczy?!
- Aissia De'la Wohnet. - dziewczyna zaczęła krążyć dookoła mnie i przyjaciółki. - 753 letnia Błękitnokrwista. Oraz kochana 754 letnia Edishia Fleierbandey. Dwie ukochane przyjaciółeczki.
Zmieniłam się w człowieka.
- Do czego dążysz? - zapytałam, podnosząc brew.
- Manipulacja. - powiedziała mechanicznie siostra Zayna.
- Doni. - do mieszkania wszedł Jack. Odwróciła głowę. Skinęłam głową , blondynce. Zakradłyśmy się do niej. Złapałam ją za szyję, unosząc do góry.
- Pomóż. - szepnęła. Chłopak pokiwał głową.
- Żegnaj. - zamknął oczy. Ścisnęłam jej tarczycę , skręcając kark. Ciało opadło bezwładnie na panele.
Jack podszedł do mnie , całując w czoło.
- Dobra robota śnieżynko.
- Lori....... - chłopcy podeszli do nas. - Uratowałaś nas. Dziękujemy.
- I? - Edith zmrużyła oczy.
- I przepraszamy. - dopowiedział Liam. - Nie posłuchałem Cię. Czuję do siebie wstyd.
- Nie potrzebie. - odpowiedziałam. - Ważne , że zdążyłyśmy.
- Co jest z twoją siostrą? - wtrąciła dziewczyna. - Ma.....różowe oczy.
- Nie wiemy. - Harry wzruszył ramionami. - Doni nas zaatakowała, gdy nagle  znikąd pojawiła się. Tak po prostu.
- Musicie iść z tym do Yvonne. - poradził Jack. - Ja muszę już uciekać.
- Dlaczego? - zapytałam, łapiąc go za rękę. Uśmiechnął się chytrze łapiąc mnie w talii.
- Stado czeka śnieżynko. - pocałował mnie w policzek. - Ale jak nalegasz, żebym został.....
- NIE. - przerwała Edith, oddzielając nas. - Lori musi zostać w centrum Londynu , a ty Romeo spierdalaj w podskokach do swoich panienek w Manchesterze.
Warknął , ukazując kawałek szczęki.
- Dobra. - syknął. - Niedługo się spotkamy skarbie.
Przeskoczył stół , zmieniając się w locie w wilka. Wybiegł z domu i tyle go widziałam....


CDN.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`
Rozdział jest do dupy :( Nie umiem pisać i gunwo -.- Liczę na szczere opinie popierające moją wypowiedź , gdyż jest ona prawdą w 100 %. Pozdrawiam :)
RiDa



5 komentarzy:

  1. Strasznie się cieszę ze Lori może się zmienić w człowieka!! A rozdział jest cudowny !!
    Życzę dużo weny xx

    OdpowiedzUsuń
  2. One mi się mylą :c

    OdpowiedzUsuń
  3. Czego ty się nałykałaś?!
    Umiesz pisać!!!!!! A rozdział jest świetny!!!!
    I w końcu Lori może się zmienić. Jak ona tyle wytrzymała?

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział <3
    Lori może się zmieniać w człowieka *-* Ciekawe co się stało siostrze Zayn'a...
    Czekam na next xoxo

    Www.summer-changed-my-life.blogspot.com Mam nadzieję, że wpadniesz ;)

    OdpowiedzUsuń